poniedziałek, 12 sierpnia 2019

fragment 8

    Zadzwonił telefon. Nieznany numer się wyświetlił. Zawahałam się, czy odebrać.
Dzwoniła pielęgniarka ze szpitala. Przedstawiła się. Poprosiła bym przyszła, bo On o to prosi. Dziwiło mnie, że ojciec, Natan lub Jakub nie podrzucił Mu telefonu.
Usłyszałam w jej głosie coś niepokojącego. Wydusiłam z niej, że „pacjent” miał gościa. Odwiedził Go brat. Powiedział Mu dlaczego matka do Niego jeszcze nie przyszła. Pielęgniarka nie była pewna, ale zdawało jej się, że słyszała coś o policji.
Pognałam do szpitala.
Pielęgniarka czekała na mnie na korytarzu. Powiedziała, że lekarz zalecił podanie „pacjentowi” leku uspakajającego. Prosiła bym Go nie denerwowała.

- Wiem dlaczego moja kochana mateńka nie przyszła. Policja zabrała ją i przesłuchuje. – Krystian był poirytowany.
Chciałam uciec, ale nogi odmówiły mi posłuszeństwa.
- Nic nie mówisz. Nie jesteś zdziwiona.
- Po prostu zaniemówiłam. – powiedziałam zgodnie z prawdą. - A co zrobiła?
- Dlaczego nie powiedziałaś, że uczepiła się ciebie jak rzep psiego ogona? Nękała cię, a ty mi nawet o tym nie wspominałaś.
Miałam nadzieję, że Jego brat nie wiedział zbyt wiele i że nie wygadał za dużo.
- Nie wiem o czym mówisz.
Marzyłam by po leku poczuł się senny, a najlepiej żeby zasnął i nie kontynuował tej rozmowy.
- Powinnaś mi powiedzieć co ona ci zrobiła. Jak mogła próbować swatać cię z innymi?
     Mało nie parsknęłam śmiechem. „Swatać”… Mało powiedziane. Może wiedział niewiele na ten temat. I dobrze. Te rewelacje mogłyby mu zaszkodzić.
Udałam, że nie wiem o wizycie Natana.
- Kto niepotrzebnie kłapie jadaczką? Obojętnie kto nie utrzymał języka za zębami nie powinien cię teraz oświecać i denerwować. – powiedziałam zdenerwowana.
- Znowu inni wiedzą lepiej co dla mnie dobre, lepsze. Miałem się nie dowiedzieć?!
- Na pewno nie teraz i nie tutaj.
- Przez próbę samobójczą już zawsze będziesz obchodzić się ze mną jak z jajkiem?
- Staram się byś był w szpitalu jak najkrócej, a nie żebyś trafił na oddział zamknięty.
**********
- Sara? Co się stało, że dzwonisz? Coś z Krystkiem? – zapytał Natan.
- Co mu powiedziałeś? – Sara chciała wiedzieć co wygadał bratu.
- O czym? Na jaki temat?
- Swatania mnie.
- Aaa, o to chodzi. Że nasza matka szukała dla ciebie chłopaka, bo chciała, żebyś nie była z Krystkiem.
- Sprytne. A co ty wiesz o całej tej sprawie?
- Chyba wszystko.
- To znaczy? – łudziłam się, że jednak nie wszystko.
- Widziałem ogłoszenia w necie.
Marzyłam by nagle zabrakło zasięgu, rozłączyło nas.
- Sara! Jesteś tam?
- Strasznie mi głupio, że to widziałeś.
- Nie przejmuj się tym. Już zapomniałem. Nikomu nie powiedziałem i nikt, nigdy, ode mnie się o tym nie dowie.
- Dziękuję! – byłam mu naprawdę wdzięczna.
- Nie ma za co. Mam nadzieję, że wszystkie usunięto.
- Też mam taką nadzieję.
- Chyba żadnego nie przeoczyłem.
- Masz coś wspólnego z tym, że poznikały?
- Tak. – odpowiedział nie oczekując oklasków.
- Ty to zrobiłeś? Jak? Dzięki tobie nie ma ich?
- Powiedzmy, że wysłałem maile, wyjaśniłem i ładnie poprosiłem.
- Jak ja ci się odwdzięczę?
- Nie zrobiłem tego dla nagrody.
- Dla matki?
- Myślisz, że chciałem pousuwać dowody tego co zrobiła? – powiedział Natan ciut podniesionym głosem.
- Przyszło mi to do głowy.
- Zrobiłem to z myślą o Krystku i o tobie.
- Uraziłam cię. Przepraszam!
- Żal było patrzeć co się z wami działo.
- Jestem ci ogromnie wdzięczna! Te telefony… Myślałam, że oszaleję. Ci faceci byli obrzydliwi. Co oni wygadywali… W życiu tego nie zapomnę.
- Przestali cię nękać, to najważniejsze.
- Nigdy ci tego nie zapomnę. Strasznie to przeżywałam. I bałam się, że Krystian się dowie. Ktoś „życzliwy” mógł mu donieść.
- Powiedziałem mu, że nasza matka nie akceptowała ciebie, nie lubiła, nie chciała mieć cię za synową i dlatego swatała z innymi.
- I Krystian w to uwierzył? – byłam zdziwiona.
- Co miał nie uwierzyć? Przecież matka, w pewnym sensie, wysyłała do ciebie facetów. Gdyby nie ona nie wydzwanialiby do ciebie, nie wysyłali smsów, maili, swoich fotek. Liczyła na to, że któryś wpadnie ci w oko. Nie okłamałem Krystka.  
- A wiesz, że z tobą również mnie swatała?
- Naprawdę? Aż tak źle ci życzyła?
- Dlaczego to powiedziałeś? – spytałam.
- Powiedzmy, że nie chciałbym, żeby moja siostra, czy córka spotkała na swej drodze faceta takiego jak ja.
- Nie mnie cię oceniać, zwłaszcza jako faceta. Kto inny na przykład szantażowałby mnie tymi ogłoszeniami.
- Jak moja matka?
- Dzięki za pomoc, ale powiem mu jak było naprawdę.
- Jak chcesz. Ode mnie nie dowie się tego. Najwyżej obrazi się, że wiedziałem i milczałem. Szybko Krystkowi przejdzie. Tobie też wybaczy. I ty jemu.
- Porobiło się… Obawiam się, że nie da się tego odkręcić.
- Więcej optymizmu! – pocieszył mnie Natan.
- Co do waszej matki… Niestety byłam zmuszona zgłosić nękanie.
- Rozmawiałem z nią. Opieprzyłem. Powiedziałem, że wiem, że to ona za tym stała. Zagroziłem policją. Nie mieści mi się w głowie, że mogła zrobić takie świństwo i to własnemu synowi?
- Może myślała, że Krystian będzie jej wdzięczny jeśli się mnie pozbędzie?
- Jeśli tak pomyślała to bardzo się myliła. I jaki był efekt jej knowań? Kończę, bo zgłodniałem.
- Może wpadniesz do mnie na obiad? Właśnie też miałam jeść.
- Chętnie skorzystam. Uwielbiam domowe obiady, a rzadko mam ku temu okazję. Dziewczyny, z którymi spotykam się nie gotują.
- Pewnie mają takie tipsy, że nie są w stanie nic zrobić. – powiedziałam.
- Masz na myśli ich te długaśne pazury?
- Tak. Te doklejane, kolorowe paskudztwa. Skąd przypuszczenie, że zapraszam cię na obiad, który ugotowałam? Może miałam na myśli jedzenie z dowozem do domu.
- Krystian mówił, że gotujesz i to bardzo dobrze.

     Natan przyszedł. Powiedział:
- Nie chcę usprawiedliwiać mojej matki, ale myślę, że nie chciała by Krystek znowu wdepnął w jakieś gówno.
- Znowu? Miał jakieś problemy?
- Pod koniec liceum zachowywał się jak kretyn. Przez dziewczynę. Poszedł z nią na studniówkę. Zaprosiła go i balowali jeszcze dłuuugo, kilka miesięcy po jej zakończeniu. Przestał myśleć, a jeśli mu się to zdarzało to na pewno nie używał do tego głowy. Dlatego nie zdał matury. Starzy szybciej mnie podejrzewaliby o coś takiego. To ja byłem czarną owcą, nie mój brat. Ja gustowałem w zdzirowatych puszczalskich, a tu nagle Krystian przynosił wstyd rodzicom. Oni przejmują się co inni o nich pomyślą, powiedzą.
- Zaczynam lepiej rozumieć pewne sprawy. – w pewnym sensie naprawdę cieszyłam się, że mówił mi to wszystko. Niezbyt chętnie słuchałam o eks Krystiana, ale to co mówił Natan było przydatne.
- Jeden syn prowadzał się z kurewsko wyglądającymi laskami, potem drugi spiknął się z taką, która chyba rzuciła na niego urok. A do tego Krystek oblał maturę i pracował. Zamiast w firmie ojca był kurierem. Nie wyobrażasz sobie jak obawiali się, że komuś z ich znajomych, przyjaciół paczkę doręczy właśnie Krystek.
- Okropni są ci, którzy chcą innych naginać do swojego szablonu. I robiący wszystko, by ludzie myśleli, że są chodzącymi ideałami. Stwarzają pozory. A za zamkniętymi drzwiami wychodzi szydło z worka.
     Po obiedzie kontynuowaliśmy rozmowę.
- Nasi starzy mieli wizję naszej rodziny. – powiedział Natan. - Mieliśmy być jak Japończycy. Grzeczni, cisi, kulturalni, uprzejmi, posłuszni, spokojni, pogodzeni z losem. Kłaniają się i nie wiesz co tak naprawdę myślą. To pracoholicy, którzy śpią gdzie się da, na przykład w metrze. Tam nie liczy się człowiek, ale grupa, całość. Rodzice mają oczekiwania wobec dzieci i nie ma odstępstw od normy. Nauka, praca, małżeństwo, dzieci i śmierć. Japończycy wszystko robią według instrukcji.
- Byłeś w Japonii? – spytałam zdziwiona.
- Tak. Gdy poczytałem o tym kraju prawie zrezygnowałem, ale warto było zobaczyć to na własne oczy. Bardzo lubię podróże po świecie.
- Niesamowity kraj. – zazdrościłam mu.
- I dziwni ludzie. Krystek – jak Japończyk - nie przeżywał rozstania z tą… Jak jej było na imię… Luiza? Eliza? Eryka? Laura? Chyba Amanda. Bardziej przejął się z powodu niezdanej matury. Nie pasowali do siebie. Ona była bardziej w moim typie, nie w jego.
- Oblał egzamin dojrzałości, bo tak był nią zajęty? – spytałam.
- Był na każde jej skinienie, debil jeden! Matka robi z nas ofiary okropnych dziewczyn, kobiet. Chyba myśli, że jej dwa biedne niewiniątka byłyby inne, gdyby nie zły wpływ płci pięknej. No i tobie się oberwało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz