„Ale zanim pójdę chciałbym powiedzieć ci, że:
Miłość to nie pluszowy miś, ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże, ani całusy małe, duże
.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze...”
(Strachy
Na Lachy, piosenka: „zanim pójdę”)
**********
I co teraz? Krystian
pomyśli, że wróciłam z poczucia winy, albo z litości. A jeśli coś pójdzie nie
tak? Znowu targnie się na swoje życie? Będziemy żyć jak na tykającej bombie. On
na pewno przestał mi ufać, stracił wiarę we mnie, w moją miłość do niego i
będzie się bać, że któregoś dnia wróci do domu, a ja znowu ulotnię się. Ja
natomiast będę się martwić jeśli np. gdzieś się zasiedzi, z kimś zagada. Spóźni się, a ja wpadnę w panikę.
**********
Sara pożyczyła mi swój czytnik e-booków.
Zapewniała, że chwilowo nie jest Jej potrzebny.
Z jednej strony żałowałem, że przez ten
czas tyle się u Niej wydarzyło, a ja nie miałem o niczym pojęcia, z drugiej
nawet nie zapytałem o ten czytnik. Przyjąłem do wiadomości, że go ma i już.
Niby nic takiego, a jednak świadczyło, że coś się między nami popsuło. Za mocne
słowo. Na pewno zaszła zmiana. Chyba mam chwilowo (?) dosyć tych wszystkich
rewelacji, o których dowiaduje się prawie każdego dnia i staram się już nie
dociekać, nie zadawać więcej pytań.
Ale poczułem coś, gdy usłyszałem, że mój brat pomagał Jej go wybrać,
kupić. Zazdrość? Wyobraziłem sobie jak doradzał, gdzie, w jaki sposób, na
przykład ich rozmowę w sklepie, albo u Sary w domu. Coś ich łączyło. To była przyjaźń? Myślę, że
tak. Raczej nic więcej. Natan pewnie chciałby Ją bzyknąć, jak każdą, ale miał
marne szanse. Ona nie jest taka. Jego gadki nie zrobią na niej wrażenia. A może
zrobiły? Wątpię, ale pewności nie ma. Czyżbym nie ufał Jej, podejrzewał Ją o
najgorsze, bo wykręciła mi numer i odeszła? Niby to nie Jej wina, a jednak może
miała inne wyjście? Sam nie wiem jak załatwiłbym tę sprawę, gdybym był na Jej
miejscu. Ja też miałem wybór – żyć, albo skończyć to. Wybrałem to drugie. Ktoś
kto nie miał takiej „zawężonej rzeczywistości” jak ja nie zrozumie dlaczego
wybrałem śmierć.
Nie wiem co się ze mną dzieje od kiedy poznałem Sarę. Nawet, gdy między
nami było źle lepiej znosiłem to jeżeli była. Wystarczyło, że no po prostu była
gdzieś obok. Wystarczała nawet sama jej obecność w mieszkaniu, podczas
wykładów. Po jej odejściu działo się ze mną coś, czego nie jestem w stanie
wytłumaczyć (sobie, innym), coś o co nigdy bym siebie nie podejrzewał. Zabrała
swoje rzeczy, nie było Jej i odechciało mi się wszystkiego.
Patrzę (podejrzliwie) na nich – na Sarę i Natana - i nie widzę nic
niepokojącego. Zachowują się normalnie,
nawet, gdy przez przypadek w tym samym czasie mnie odwiedzają. A może nie przez
przypadek?
Natan nauczył Ją obsługi tego urządzenia? Jeśli tak to gdzie? Bo nie w sklepie.
Może w jakimś lokalu? Albo w mieszkaniu? Popadam w paranoję, mieszkanie i
mieszkanie.
Pocieszał Ją? Przytulał? Pewnie płakała między innymi z powodu Filona. W
pewnym sensie zajął moje miejsce. Kiedyś to ja jeździłem z Nią do lecznicy, do
weta i pomagałem kupować na przykład
różne urządzenia. To ja byłem od tego. Poszedłem w odstawkę?
I poleciał do Niej? Za Nią? do Jej ojca. W jakim celu? Co tam robili?
Razem, czy osobno? Jestem strasznie ciekaw, chociaż z drugiej strony obawiam
się, że odpowiedzi na te pytania mogłyby być zbyt przykre, nie po mojej myśli.
**********
- Ciasto mi przyniosłaś? Dzięki! Moje ulubione. Dlaczego
tak mało? – Krystian ucieszył się, niestety nie na mój widok, a z powodu
ciasta, które przyniosłam.
- Upiekłam całą blachę, ale resztę zaniosłam pielęgniarkom.
Ty możesz dostać w domu.
- Dom to nie cztery ściany. Tworzą go, ci którzy w nim
mieszkają.
- Wiem. I też tak uważam. Co zamierzasz po wyjściu ze
szpitala? – spytałam Krystiana.
- Muszę coś wynająć. Nie wrócę do naszego, mojego dawnego
mieszkania.
Nie wiedziałam
co powiedzieć. Najwidoczniej nie brał pod uwagę bycia ze mną. Ale chciałam się
upewnić.
- Może zamieszkasz z nami? – powiedziałam. Zabrzmiało to
jakoś tak nieśmiało, niepewnie.
- Z wami? Nie, dziękuję. To jakiś test?
- Nie, ale gdyby to był test to byś go nie zdał.
- Jak sobie wyobrażasz wspólne mieszkanie? Ja, ty i …
- Już sobie nie wyobrażam.
W pośpiechu opuściłam pokój.
**********
Krystian
siedział na fotelu. Głowę miał pochyloną. Opierał ją na rękach. Palce wsunął
pod włosy.
- Krystian! Co się dzieje? Pogorszyło ci się? – Natan
zaniepokoił się na widok brata.
- Można tak powiedzieć.
- Zawołam lekarza!
- Nie! Nie potrzebny mi lekarz. To nie o to chodzi.
- Więc o co? – spytał Natan.
- Możesz sprawdzić, czy cię ma po drugiej stronie tych tam
zamkniętych drzwi? – Krystian wskazał bratu drzwi na korytarz.
- Nie, nie mogę.
Natan rozsiadł się i nie zamierzał iść sobie dopóki nie
dowie się skąd u Krystiana taki nastrój.
- Chcę pobyć sam.
Czy musicie ciągle tu przychodzić?
- Chodzi o Sarę, prawda? Widziałem jak stąd szybko wyszła,
bardzo smutna. Tak pędziła, że nie zauważyła mnie, nie odpowiedziała na moje
„część”. To nie w jej stylu.
- Dobrze ją znasz. Dogłębnie?
- Wyjaśnię ci coś brat. Nie muszę ci się tłumaczyć, ale
wiedz, że ja o niej nie myślę w kategoriach łóżkowych. – zapewnił go Natan.
- A jak?
- Traktuję ją jak siostrę, kuzynkę.
- Trudno mi w to uwierzyć, ale niech ci będzie, że taki
właśnie jest twój stosunek do niej. Zaproponowała bym zamieszkał z nimi.
Powiedziała cytuję: „Może zamieszkasz z nami?”. – wyjaśnił bratu Krystian.
- No i?
- Tępy jesteś? Czego nie zrozumiałeś? – Krystian tracił
cierpliwość.
- Nie ruszają mnie te twoje docinki pod moim adresem. Od kiedy tu jesteś zrobiłeś się
złośliwy. Co sobie pomyślałeś? Że z kimś
mieszka? Z jakimś facetem?
- A ty jak byś to odebrał?
- Nie wiem, ale jednego jestem pewien. Mieszka z osobnikiem
płci męskiej.
- Wiedziałem…
- Gówno wiesz! Jesteś niedoinformowany. Wcześniej ten osobnik
nie przeszkadzał ci. – kontynuował Natan. Pomyśl logicznie i na spokojnie.
- Co ty znowu pieprzysz?
- Mieszka z kotem. Zapomniałeś?
- Filona miała na myśli?
- Tak geniuszu. Dla niej ten sierściuch jest jak członek
rodziny. Powiedziałeś, że nie chcesz z nimi zamieszkać? – Natan zaakcentował „z
nimi”. - Nie musisz mi dziękować. Odkręć to.
- Wystraszyłeś się. powiedział Krystian.
- Kiedy? Czego?
- Gdy tu przed chwilą wszedłeś. Powiedziałeś Krystian, nie
Krystek.
- Braciszku! Bo cię palnę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz