Z jego pokoju (w szpitalu) wyszła młoda
dziewczyna. Nie miałam pojęcia kto to. Drugi, albo trzeci raz ją widziałam.
Wcześniej nie pytałam co to za jedna, żeby nie było, że znowu Go sprawdzam,
kontroluję. Ostatnio bywał przewrażliwiony na tym punkcie. Ale dzisiaj już nie
wytrzymałam.
- Miałeś gościa. – powiedziałam.
- To asystentka
psychiatry, stażystka. W szpitalu odbywa praktyki. – odpowiedział Krystian.
- On lepszy, czy ona?
- Ona. Jak to kobieta.
- To znaczy?
- Chodzi o to, że faceci
nie poruszają pewnych tematów, nie gadają o uczuciach, miłości, i te pe. To
domena kobiet. – wyjaśnił.
- Rozumiem, chociaż ten
tekst o niej, ten wcześniej, zabrzmiał dwuznacznie.
- Młoda, a niezła jest. W
przyszłości… Chciałem powiedzieć, że pacjenci będą walić do niej drzwiami i
oknami, ale może lepiej, żeby aż tylu ludzi nie miało problemów psychicznych.
- Myślisz, że dziewczyna
zrobi karierę? Będzie specjalistką?
- Jestem pewien , że tak.
**********
- Miło mi panią poznać. -
przedstawiła się. - W czym mogę pomóc?
- Chodzi o Krystiana
Wingnera. Była pani u niego.
- Wiem o kim mowa. Zapewne
pani też zastanawia się nad przyszłością, razem, czy osobno.
- Tak. Boję się.
- Powiem pani o moich
obserwacjach, przemyśleniach. Może to pomoże. Wraz z odejściem kogoś bardzo
bliskiego znika gdzieś radość, empatia, poczucie własnej wartości, a nawet chęć
życia. Doświadczeni przez los tracą nie tylko bliską im osobę, ale i coś
więcej. Cierpią i trudno im cieszyć się, dobrze się bawić, być szczęśliwymi.
Życie traci zapach, smak, kolor przez co człowiek widzi wszystko w czarnych barwach.
Unika wyjść z domu, bo różne miejsca przywołują wspomnienia. Muzyka, jedzenie,
filmy mogą kojarzyć się z utraconą osobą.
- Tak było w jego
przypadku. Siedział w domu, unikał ludzi.
- Rozmawialiście o
przyszłości, planowaliście, miało być tak, jak to sobie wymarzyliście. Nie
myśleliście, że coś, ktoś to zmieni. To tak jak na przykład panna młoda planuje
ślub. Ma jakieś wyobrażenia co do sukienki, listy gości, może prezentów,
pierwszego tańca i coś nie idzie po jej myśli. Pan Krystian lubi planować, kontrolować
sytuację. Miało być inaczej, miło, pięknie, a nie jest, Dlaczego? – zadawał
sobie pytanie. Nie chciał budzić się w pustym łóżku skoro nie było takiej opcji
w jego wyobrażeniu waszej wspólnej przyszłości. Planował ją z panią. „Żyj
według życiorysu, który chciałbyś dla siebie napisać” Aleksander Kumor. A Mea
West mawiała; „Jeśli chcesz zobaczyć zaangażowanego mężczyznę idź do szpitala
psychiatrycznego. „
**********
- Cześć brat! Co robisz? –
zapytał Natan.
- Czytałem. – odpowiedział
Krystian.
- Kojarzę ten miedziany
kolor. To jej czytnik e – książek?
- Jakiej „jej”?
- No twojej eks. Sary.
- Skąd wiesz, że to jej?
- Kupowałem to z nią.
Robiłem za kierowcę i doradcę. Nie rób takich wielkich oczu jak ten wilk z
bajki dla dzieci. Nie do twarzy ci z taką kreteńską miną.
- W czymś jeszcze jej
pomagałeś? - Krystian dziwnie zaakcentował ostatnie słowo.
- Zazwyczaj, gdy
potrzebowała podwózki.
- Często to się zdarzało?
- Coś taki ciekawski?
Przecież od kilku miesięcy nie jesteście już ze sobą. – powiedział Natan.
- Często robiłeś za
doradcę, pomocnika, kierowcę? – Krystian nie odpuszczał.
- Najczęściej za kierowcę.
- Dlaczego?
- Po pierwsze, jak wiesz
samochody czasem się psują, a to kobiety przerasta. Po drugie, skoro nie mogła
na ciebie liczyć, a potrzebowała transportu to chętnie jej pomagałem. Co miałem
zrobić? Dzwoni do ciebie, ty ją olałeś,
a musiała pilnie jechać do lecznicy.
- O czym ty gadasz?
- Przy mnie do ciebie
dzwoniła. Musiała szybko działać, dotrzeć do weta… Niezbyt chciała mnie
fatygować, ale gdy ty się wypiąłeś to nie miała innego wyjścia i pojechała ze
mną. Byłem pod ręką.
- Ciągle mówisz o
lecznicy, wecie. Po co tam jeździliście?
- Masz tablet? – spytał
Natan.
- To szpital. Tu…
- Nie ściemniaj. Wyciągnij
ten ukryty sprzęt. Wiem, że ojciec coś ci podrzucił, żebyś nie ześwirował z
nudów. Ciebie traktują tu ulgowo. Przymykają oczy na to, czy na tamto. Zdajesz
sobie sprawę, że po tym co zrobiłeś powinieneś być na obserwacji na zupełnie
innym oddziale niż ten.
- Wielkie dzięki za
przypomnienie! Ty to naprawdę masz mnie za idiotę.
- Nie da się ukryć, że
bywasz nim. Dlatego mówię do ciebie i o tobie Krystek, nie Krystian. Tracisz
głowę z powodu płci przeciwnej i wtedy robisz największe głupoty. Chociaż przez
motory też tracisz rozum. Podprowadzenie cudzego motoru, ta, jak jej tam było…
Zapomniałem jak miała na imię.
- Wystarczy! - przerwał mu Krystian.
- Niezdana matura. –
kontynuował wymienianie Natan. - Sara,
szpital, samobójstwo. Na szczęście nieudana próba. Może skorzystaj, że tutaj masz
dużo wolnego czasu i przemyśl to i owo. Mniej komplikuj sobie życie.
- Coś jeszcze? – burknął
Krystian.
- Czekam aż w końcu dasz
mi tablet.
- Po co ci teraz dostęp do
netu? Nie masz w swojej komórce?
- Nie zadawaj tyle pytań.
Dawaj.
Natan poszukał czegoś, oddał
bratu tablet i powiedział:
- O proszę, tu sobie
poczytaj. Spadam, bo mam coś do załatwienia.
- Z nią? – zapytał
Krystian.
- Może… A tak przy okazji
to jest wolna? Bo jeśli tak to…
- Odwal się od niej!
- Pies ogrodnika. Droczyłem
się z tobą. Nie jestem nią zainteresowany.
Natan popatrzył na brata. Krystian
nic nie odpowiedział.
Starszy Wingner chciał
wyjść. Cofnął się.
- Jeszcze tylko coś ci
powiem, Krystek, tak na odchodne. Odwiozłem ją na lotnisko.
- Kiedy? – Krystian akurat
pił sok, ale gdy to usłyszał usiadł tak gwałtownie, że mało nie wylał go na
siebie.
- Spokojnie! Nie teraz,
tylko jakiś czas temu. Żebyś znowu nie poczuł się głupio pytając o nieznane ci
szczegóły spieszę z wyjaśnieniem, że poleciała do ojca. Ja na jej miejscu
wiałbym od ciebie jak najdalej stąd, został tam i nie wracał, bo dupek z ciebie
i egoista. Ale ona wróciła. Ojciec zaprosił ją. Martwił się o córunię, swoje
jedyne dziecko. Miło spędzili czas. Ciekawi cię skąd to wiem? Tajemnica! Miłego
dnia! Mógłbyś częstować gości piciem, a nie tak sam pijesz.
**********
- Co to jest? – Krystian podtykał
mi tablet prawie pod nos.
- Jakiś tekst.
- Przyjrzyj mu się.
- O strzelaniu do kotów. –
zerknęłam. - Coś już wspominałeś na ten temat.
- Mój brat ponoć woził
ciebie i Filona do lecznicy.
- Tak było. –
odpowiedziałam najspokojniej jak się dało.
- I ty mówisz to tak
spokojnie?
- Insynuujesz coś?
Zarzucasz mi coś?
- Nie chodzi mi o Natana
lecz o kota. – wyjaśnił.
- Mówiłam ci, że żyje i że
to jest najważniejsze. Jeszcze coś? Trochę się spieszę.
- Masz mi za złe, że
wtedy, gdy zadzwoniłaś, nie wysłuchałem cię, że nie pomogłem.
- Gdybym powiedziała, że
chodzi o Filona to pewnie zachowałbyś się inaczej. Ale nie powiedziałam i mogę
mieć pretensje tylko do siebie.
- Znowu jesteś taka
dziwna, obca, oziębła. Udajesz, że niby nic się nie stało. Wiem, że ze względu
na kota szybko mi tego nie zapomnisz.
- Nie mam czasu. Muszę
lecieć.
Wyszłam na korytarz. Usiadłam na krześle w
poczekalni i poryczałam się. Starałam się robić to bezgłośnie.
Przechodząca obok mnie
pielęgniarka przystanęła i zapytała, czy potrzebuję pomocy. Pokiwałam głową, że
nie.
Przyszedł. Kucnął przede
mną. Oparł łokcie na moich kolanach.
- Co się stało? – spytał
Krystian.
- To moja wina. Nie
upilnowałam go. Uciekł i… Gdybym szybciej go znalazła pewnie nic by mu się nie
stało. Mógł czuć się opuszczony. Na pewno był zdezorientowany, nie wiedział co
się dzieje.
Te dwa ostatnie zdania przypomniały
Krystianowi jak sam się czuł, gdy odeszłam. Widziałam po jego reakcji. A mimo
to przytulił mnie. Wstał i objął.
- Nie płacz. Zdarza się nawet najlepszym i najtroskliwszym
właścicielom.
- Mógł przeze mnie umrzeć.
Dobrze, że ktoś go znalazł i zabrał, żeby udzielono mu pomocy. Ten ktoś miał złote
serce. Dzięki czipowi wet skontaktował się ze mną. Dobrze, że Filon był w bazie
zaczipowanych zwierząt i że był tam kontakt do mnie.
- Pamiętam jak ci zależało
by zmieniono dane poprzednich właścicieli na twoje.
- Wet musiał to zrobić, a
ociągał się jakby miało mu to zająć nie wiadomo ile czasu.
- Ale skontaktowałaś się z
tymi od bazy zaczipowanych zwierząt, przedstawiłaś im problem i wpisali twoje
imię i numer telefonu. Nie płacz! Najważniejsze, że Filon żyje. Jak wyjdę
sprawimy mu koleżankę. Adoptujemy ze schroniska jakąś kocią piękność. Będzie
mieć towarzystwo, zajęcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz