poniedziałek, 12 sierpnia 2019

fragment 4


- Co się z tobą dzieje? - zapytał mnie Krystian. - Masz jakiś problem? Spóźniasz się na wykłady, siadasz jak najdalej ode mnie. Dlaczego ostatnia przychodzisz i pierwsza prawie biegiem wybywasz? Na zajęcia nie przychodzisz. Unikasz mnie. Z jakiego powodu?

      Rzeczywiście spóźniałam się. Robiłam to celowo. Wchodziłam i żeby nie przeszkadzać wykładowcy siadałam jak najbliżej drzwi. Robiłam to też, by – jak zauważył Krystian – nie siedzieć obok, czy niedaleko Niego. Nie byłam w stanie z Nim rozmawiać. Ulatniałam się z sali, żeby nie mieć z kontaktu z Krystianem drążącym wciąż ten sam temat.

- Co się stało? Dlaczego traktujesz mnie jakbym był twoim dopiero co poznanym kolegą ze studiów? Jesteśmy ze sobą, a może postanowiłaś, że już nie? Powiedz coś! Wyjaśnij mi co się dzieje? Dlaczego nagle mnie unikasz? Zakochałaś się w kimś innym? Wracasz do swojego eks? Chcę wiedzieć na czym stoję! To koniec? Porozmawiaj ze mną! – Krystian pytał i oczekiwał odpowiedzi.
     Zaciskałam zęby i palce, żeby tylko nie rozpłakać się. Co miałam powiedzieć? Wiedziałam jedynie czego NIE MOGĘ Mu wyjawić.
Stałam oparta o ścianę, Krystian stał naprzeciwko mnie. Patrzył mi w oczy. Zapytał:
- Czy między nami musi tak być jak jest teraz?
Pokiwałam głową twierdząco.
- Proszę! Nie rób mi tego!
Nie zareagowałam.
Uderzył kantem pięści w ścianę,  dosyć blisko, na wysokości mojej twarzy. Odwróciłam głowę w bok. Trochę przestraszyłam się, ale i tak, już chwilę wcześniej, miałam zamiar odwrócić wzrok. Nienawidziłam siebie, gdy widziałam jak Krystian cierpi. Nie mogłam patrzeć na Niego takiego przybitego. On mnie pewnie również nienawidził, tak jak ja siebie. Popatrzył kilka sekund mi prosto w oczy i poszedł sobie.
**********
    Skype’a używałam do rozmów z kuzynką Leti. Bardzo zdziwiłam się, gdy za jego pośrednictwem skontaktował się ze mną Krystian.
- Nie widzisz dla nas przyszłości? – zapytał.
- To nie tak. – wydukałam.
- Więc kurwa o co ci chodzi?! Dlaczego nagle tak bardzo zmienił się twój stosunek do mnie? Zrobiłem coś nie tak?
Zaczęłam płakać. To było silniejsze ode mnie.
- Typowo babskie zachowanie. A rycz. Mam to gdzieś.
     Rozpłakałam się jeszcze bardziej. Nie mogłam się powstrzymać chociaż bardzo pragnęłam nie płakać, w tej chwili, na oczach Krystiana.
On, dotychczas zupełnie inaczej reagował na moje łzy.
- Widzę, że znowu niczego się od ciebie nie dowiem. Mam tego serdecznie dosyć! Powinnaś porozmawiać ze mną, wyjaśnić mi, a nie chować głowę w piasek jak struś. Chcesz bym przyjął to do wiadomości, pogodził się z tym, bez gadania. Nie potrafię, nie chcę!
Zapadła krępująca cisza.
- Słyszysz? Stachursky, którego tak lubisz, akurat śpiewa: „Skamlę choć wiem, że nie przystoi lecz to tak bardzo boli”. – zacytował Krystian.
- Proszę cię przestań.
- Co przestań! Co przestań! Przypominam ci, że ty to zaczęłaś.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć.
- Odeszłaś. – powiedział Krystian. - Nie chcesz byśmy utrzymywali kontakt? Zero telefonów, smsów, maili? Dobra, niech ci będzie. Jeśli rozłączysz się uznam to za odpowiedz twierdzącą.
Zamknęłam laptopa. Koniec rozmowy.
********** 
     Krystian spotkał mnie w dziekanacie. Nie widzieliśmy się już od pewnego czasu, bo skutecznie unikałam Go. Przyszłam odebrać swoje papiery. Rezygnowałam ze studiów. Miałam nadzieję, że nie natknę się na Niego. Na Jego widok marzyłam by nagle zniknąć, zapaść się pod ziemię, założyć czapkę niewidkę, rozpłynąć się w powietrzu.
- Gdy dwoje ludzi jest ze sobą, tak naprawdę, na poważnie wspierają się, a nie wbijają jedno drugiemu nóż w plecy. – powiedział.
- Masz całkowitą rację. – odpowiedziałam.
- Gdy ludzie się rozstają zazwyczaj oboje są winni, ale…
- Ale w tym przypadku nie ma czegoś takiego jak wina, a już na pewno nie twoja. – zapewniłam Krystiana.
- Dodatkowo przygnębiające jest to, że nawet teraz, w tej chwili zachowujesz stoicki spokój. Odeszłaś ode mnie bez mrugnięcia okiem. I nie raczyłaś mi nic wyjaśnić. Nic cię nie rusza?
- To nie miejsce na takie rozmowy. Ludzie gapią się i słuchają. – trudno mi było z Nim rozmawiać.
- Przejmujesz się nimi? Odpuszczasz sobie studia, więc więcej cię nie zobaczą. A ja?
Myślę, że miał na myśli to, czy mnie jeszcze zobaczy.
- Ty tu zostajesz i dlatego zachowuj się. - powiedziałam do niego trochę jak do dziecka. Na szczęście chyba tego nie zauważył. Byłam od Niego 3 lata starsza, a palnęłam tekst jakby był moim synem.
- Mam gdzieś co o mnie pomyślą! I tak jestem tematem numer jeden. Przez ciebie! Robią ze mnie rogacza.
- Głupie ludzkie gadanie. Nie słuchaj ich.
- Chodzi o innego faceta? – zapytał.
- O całą bandę facetów.
- To nie jest śmieszne! – moja odpowiedź naprawdę go rozdrażniła.
- Nie jest.
- Gdzie mieszkasz? – zmienił temat.
- U kuzynki. Wyjechała do pracy. Za granicą siedzi, a ja pilnuję jej mieszkania.
- A Filon?
- Został u sąsiadki.
Patrzył na mnie jakby pomyślał, że kota komuś oddałam.
- To znaczy chwilowo jest u niej, bo oczywiście mieszka ze mną. Wiesz jaki jest towarzyski. Nie lubi być sam.
- Mogę wpaść do niego?
- Możesz.
Ale nigdy nie wpadł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz