- Co się z tobą dzieje? - zapytał mnie Krystian. - Masz jakiś problem? Spóźniasz się na wykłady, siadasz jak najdalej ode mnie. Dlaczego
ostatnia przychodzisz i pierwsza prawie biegiem wybywasz? Na zajęcia nie
przychodzisz. Unikasz mnie. Z jakiego powodu?
Rzeczywiście spóźniałam się. Robiłam to
celowo. Wchodziłam i żeby nie przeszkadzać wykładowcy siadałam jak najbliżej
drzwi. Robiłam to też, by – jak zauważył Krystian – nie siedzieć obok, czy
niedaleko Niego. Nie byłam w stanie z Nim rozmawiać. Ulatniałam się z sali,
żeby nie mieć z kontaktu z Krystianem drążącym wciąż ten sam temat.
- Co się stało? Dlaczego traktujesz mnie jakbym był twoim
dopiero co poznanym kolegą ze studiów? Jesteśmy ze sobą, a może postanowiłaś,
że już nie? Powiedz coś! Wyjaśnij mi co się dzieje? Dlaczego nagle mnie
unikasz? Zakochałaś się w kimś innym? Wracasz do swojego eks? Chcę wiedzieć na
czym stoję! To koniec? Porozmawiaj ze mną! – Krystian pytał i oczekiwał
odpowiedzi.
Zaciskałam zęby
i palce, żeby tylko nie rozpłakać się. Co miałam powiedzieć? Wiedziałam jedynie
czego NIE MOGĘ Mu wyjawić.
Stałam oparta o ścianę, Krystian stał naprzeciwko mnie.
Patrzył mi w oczy. Zapytał:
- Czy między nami musi tak być jak jest teraz?
Pokiwałam głową twierdząco.
- Proszę! Nie rób mi tego!
Nie zareagowałam.
Uderzył kantem pięści w ścianę, dosyć blisko, na wysokości mojej twarzy.
Odwróciłam głowę w bok. Trochę przestraszyłam się, ale i tak, już chwilę
wcześniej, miałam zamiar odwrócić wzrok. Nienawidziłam siebie, gdy widziałam
jak Krystian cierpi. Nie mogłam patrzeć na Niego takiego przybitego. On mnie
pewnie również nienawidził, tak jak ja siebie. Popatrzył kilka sekund mi prosto
w oczy i poszedł sobie.
**********
Skype’a używałam do rozmów z kuzynką Leti. Bardzo zdziwiłam się, gdy za
jego pośrednictwem skontaktował się ze mną Krystian.
- Nie widzisz dla nas
przyszłości? – zapytał.
- To nie tak. – wydukałam.
- Więc kurwa o co ci
chodzi?! Dlaczego nagle tak bardzo zmienił się twój stosunek do mnie? Zrobiłem
coś nie tak?
Zaczęłam płakać. To było
silniejsze ode mnie.
- Typowo babskie zachowanie.
A rycz. Mam to gdzieś.
Rozpłakałam się jeszcze bardziej. Nie
mogłam się powstrzymać chociaż bardzo pragnęłam nie płakać, w tej chwili, na
oczach Krystiana.
On, dotychczas zupełnie
inaczej reagował na moje łzy.
- Widzę, że znowu niczego się od ciebie nie dowiem. Mam
tego serdecznie dosyć! Powinnaś porozmawiać ze mną, wyjaśnić mi, a nie chować
głowę w piasek jak struś. Chcesz bym przyjął to
do wiadomości, pogodził się z tym, bez gadania. Nie potrafię, nie chcę!
Zapadła krępująca cisza.
- Słyszysz? Stachursky,
którego tak lubisz, akurat śpiewa: „Skamlę choć wiem, że nie przystoi lecz to
tak bardzo boli”. – zacytował Krystian.
- Proszę cię przestań.
- Co przestań! Co
przestań! Przypominam ci, że ty to zaczęłaś.
Nie wiedziałam co
odpowiedzieć.
- Odeszłaś. – powiedział
Krystian. - Nie chcesz byśmy utrzymywali kontakt? Zero telefonów, smsów, maili?
Dobra, niech ci będzie. Jeśli rozłączysz się uznam to za odpowiedz twierdzącą.
Zamknęłam laptopa. Koniec
rozmowy.
**********
Krystian spotkał mnie w dziekanacie. Nie
widzieliśmy się już od pewnego czasu, bo skutecznie unikałam Go. Przyszłam
odebrać swoje papiery. Rezygnowałam ze studiów. Miałam nadzieję, że nie natknę
się na Niego. Na Jego widok marzyłam by nagle zniknąć, zapaść się pod ziemię,
założyć czapkę niewidkę, rozpłynąć się w powietrzu.
- Gdy dwoje ludzi jest ze
sobą, tak naprawdę, na poważnie wspierają się, a nie wbijają jedno drugiemu nóż
w plecy. – powiedział.
- Masz całkowitą rację. –
odpowiedziałam.
- Gdy ludzie się rozstają
zazwyczaj oboje są winni, ale…
- Ale w tym przypadku nie
ma czegoś takiego jak wina, a już na pewno nie twoja. – zapewniłam Krystiana.
- Dodatkowo przygnębiające
jest to, że nawet teraz, w tej chwili zachowujesz stoicki spokój. Odeszłaś ode
mnie bez mrugnięcia okiem. I nie raczyłaś mi nic wyjaśnić. Nic cię nie rusza?
- To nie miejsce na takie
rozmowy. Ludzie gapią się i słuchają. – trudno mi było z Nim rozmawiać.
- Przejmujesz się nimi? Odpuszczasz
sobie studia, więc więcej cię nie zobaczą. A ja?
Myślę, że miał na myśli
to, czy mnie jeszcze zobaczy.
- Ty tu zostajesz i
dlatego zachowuj się. - powiedziałam do niego trochę jak do dziecka. Na
szczęście chyba tego nie zauważył. Byłam od Niego 3 lata starsza, a palnęłam
tekst jakby był moim synem.
- Mam gdzieś co o mnie
pomyślą! I tak jestem tematem numer jeden. Przez ciebie! Robią ze mnie rogacza.
- Głupie ludzkie gadanie.
Nie słuchaj ich.
- Chodzi o innego faceta? –
zapytał.
- O całą bandę facetów.
- To nie jest śmieszne! –
moja odpowiedź naprawdę go rozdrażniła.
- Nie jest.
- Gdzie mieszkasz? –
zmienił temat.
- U kuzynki. Wyjechała do pracy.
Za granicą siedzi, a ja pilnuję jej mieszkania.
- A Filon?
- Został u sąsiadki.
Patrzył na mnie jakby
pomyślał, że kota komuś oddałam.
- To znaczy chwilowo jest
u niej, bo oczywiście mieszka ze mną. Wiesz jaki jest towarzyski. Nie lubi być
sam.
- Mogę wpaść do niego?
- Możesz.
Ale nigdy nie wpadł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz