- Co zamierzasz? – zapytał
Krystian.
- Nie wiem co zrobić. Tyle
ostatnio się działo, że trudno mi zebrać myśli. – odpowiedziałam.
- Proponuję zapytać o radę
adwokata.
- To dobry pomysł, ale nie
stać mnie.
- Nie martw się o kasę.
Chcesz iść ze mną, czy mam to załatwić sam?
- A mógłbyś pójść tam beze
mnie?
- Jasne. W razie czego,
gdyby miał pytania, zadzwonię.
**********
Krystian wrócił od adwokata (kuzyna
swojego przyjaciela Jakuba) i powiedział:
- Prawie po sprawie. Nie
martw się, matka odpowie za to, co zrobiła.
- Naprawdę tego chcesz?
Kary dla niej?
- Tak. A ty nie?
- Nie masz wątpliwości? –
spytałam Go.
- Żadnych! Ona bez
skrupułów zrujnowała nasze życie. Mnie i mojego brata uczyła, że trzeba ponosić
konsekwencje swoich czynów. Nauka nie poszła w las.
- To twoja matka. Nie chcę
byś żałował i miał kiedyś do mnie pretensje.
- Ty nie zawiniłaś! Tylko
ona. Kara musi być. Adwokat powiedział, że to było uporczywe nękanie. Sąd
raczej uzna to za mało szkodliwy czyn. Stalking w naszym kraju nie jest zbyt
poważnie traktowany. Rzadko karze się sprawców, a już na pewno nie surowo.
Radził by się dogadać.
- Co takiego? Jak to
dogadać się?
- Postraszyć sprawą w
sądzie, wyrokiem i zaproponować ugodę. Uniknie wstydu, kompromitacji, ciągania
po sądach jeśli będzie przestrzegać zakazu zbliżania się do ciebie i do mnie.
- Takie rozwiązanie jest do
przyjęcia.
- Odszkodowania i tak by
nie zapłaciła, nawet gdyby sąd takowe zasądził, bo po rozwodzie nie ma kasy.
Ojciec płaci jej alimenty, czy coś w tym stylu, ale nie jest tego za dużo.
Opłaca rachunki, płaci za jej mieszkanie. Jeśli potrzebuje więcej ma sama sobie
zorganizować pieniądze. Wracając do sprawy. Adwokat ją postraszy, że grozi jej
odsiadka, albo wyrok w zawiasach i niech wybiera albo to, albo dożywotni zakaz
zbliżania się.
- Mnie wystarczy jeśli
będzie trzymać się z daleka ode mnie.
- Na pewno?
- Tak. W zupełności.
Dlaczego wspomniałeś o zakazie zbliżania się również do ciebie?
- Bo właśnie tego chcę.
Jako rekompensaty za to co zrobiła. Nie życzę sobie by w jakikolwiek sposób
uczestniczyła w naszym życiu. Wszystko co złego nas spotkało, w ciągu ostatnich
trzech miesięcy, to jej wina. Żyliśmy sobie spokojnie, byliśmy szczęśliwi do
czasu aż się wpieprzyła i wywróciła wszystko do góry nogami. Musi przystać na
nasze warunki. Nie stać ją na adwokata. Na eks męża nie ma co liczyć, bo w jego
życiu też namieszała. Jego obecnej żonie – tak jak tobie – wykręcała wstrętne
numery. Ojciec nie wybaczył jej tego. Rozwiódł się z intrygantką, potem zabrał
jej samochód. To ostatnie ją zabolało, bo nie stać ją na kupno auta, a wszędzie
jeździła samochodem. Mimo to niczego ją to nie nauczyło.
Słuchałam tego wszystkiego
i wiedziałam, że nie odpuści matce.
- Tylko jej nie żałuj!
Skrzywdziła ciebie, mnie, nas i nie ma co się nad nią litować. Postanowione.
Wracam do adwokata. Pójdzie do niej w naszym imieniu, jako pełnomocnik i da do
podpisania nasze ustalenia.
**********
- Dzień dobry! Wszystko u
pani w porządku?
- A, dzień dobry. Jest
okay.
Krystian milczał.
- Zawiesiłeś się, czy co?
Nic nie mówisz. – spytałam.
- Kto to był? Zaczepia cię
w sklepie. Znasz tego faceta?
Prawda, czy fałsz? Znowu
kłamstwo? Kolejne? Nie!
- To lekarz. Byłam u niego
jakiś czas temu.
- Miałaś problemy
zdrowotne? Od czego on jest?
- Ginekolog. Chodziło o
babskie sprawy.
- To było coś poważnego?
- Niezbyt.
BARDZO POWAŻNEGO. BYŁAM W
CIĄŻY I PORONIŁAM!
- Przez moją urażoną dumę
znowu coś mnie ominęło i dowiaduję się po fakcie. Zamiast cię wspierać byłem
obrażony na ciebie.
- Mówię to po raz ostatni.
Mam dosyć wałkowania tematu. To nie twoja wina! Powinnam ci powiedzieć co się
działo, a nie odejść od ciebie. Ale wierz mi wtedy nie widziałam innego
wyjścia. Wybrałam może złe rozwiązanie, lecz nie cofnę czasu.
- Teraz już chyba na dobre
przyjąłem to do wiadomości. U tego lekarza to była jedynie wizyta? Kontrolna?
- Powiem ci, bo miało nie
być między nami tajemnic. Dostałam od niego skierowanie… do szpitala.
- I byłaś w nim?
- Tak.
- Ile i dlaczego?
- Krótko tam zabawiłam.
Pojawił się problem. Najpierw ból, później krwawienie.
- Mów dalej.
- Muszę? – jęknęłam. – To
krępujące.
- Proszę powiedz.
- Miałam leżeć, mieć
spokój, oszczędzać się.
- A moja matka właśnie
wtedy uprzykrzała ci życie jak się domyślam?
- Zadajesz za dużo pytań.
Mam dosyć. – pragnęłam by przestał, zakończył tę rozmowę.
- Nie chcesz skłamać. To
znaczy, że miałem rację.
- Przychodziła już
wcześniej, ale nagle jej wizyty były jeszcze częstsze i jeszcze gorsze niż te
poprzednie.
- Bardzo cię wymęczyli w
tym szpitalu?
- Badania, narkoza…
- Narkoza? To co ci
robili? – zapytał zaniepokojony, przejęty Krystian.
- Łyżeczkowanie.
- I mnie idioty przy tobie
nie było.
- Nie ma czego żałować. Ja
byłabym bardzo zadowolona, gdyby mnie to ominęło.
**********
Rano wstaję, a On już przy komputerze.
- Co cię tak wciągnęło?
Czytasz i czytasz. – zapytałam Krystiana.
- E, nic takiego.
- Masz zakłopotaną minę
jakbym przyłapała cię na buszowaniu po stronach dla dorosłych. – miało to
zabrzmieć jak żart.
- Wydaje ci się.
Przesadzasz. Tak sobie czytam o tym i o tamtym.
- Nie chcesz powiedzieć co
cię tak zaciekawiło to nie mów. Jadłeś śniadanie?
- Nie chciałem cię budzić.
Dziwnie się zachowywał. Zaczynałam
odczuwać lęk. Chyba popadam w paranoję. Ale dlaczego nie chciał powiedzieć? Mam
nadzieję, że nie ma powodów do obaw. Łudziłam się chociaż intuicja podpowiadała
mi coś zupełnie innego.
Wyszłam z pokoju. „Tylko
spokój! Tylko spokój!” powtarzałam sobie w myślach.
Po chwili przyszedł do
mnie.
- Co się stało? - zapytał
- Nic.
- Właśnie widzę. Zbiera ci
się na płacz.
- Coś mi wpadło do oka. –
skłamałam.
- Do dwóch równocześnie?
Co się dzieje? – Krystian nie dał się zbyć.
- Boję się.
- Czego?
- Wspólnej przyszłości.
- Boo?
- Pomyślałam, że… Nie… Nie
teraz. Zostaw mnie, chcę pobyć sama.
Stanął przy oknie, tyłem
do mnie.
- Wiem, że wiesz o forum
dla… - zawahał się. – Dla samobójców. W szpitalu sprawdziłaś historię. Teraz
też chętnie byś to zrobiła - sprawdziła, czy odwiedziłem strony dotyczące tej
tematyki.
- To silniejsze ode mnie.
Nic na to nie poradzę.
- Nie musisz mnie
kontrolować! Nie chcę się zabić. To co zrobiłem to zamknięty rozdział.
- Głupio mi.
- To, że raz próbowałem
nie znaczy, że spróbuję ponownie. Wiele zrozumiałem. Użalałem się nad sobą, a
ty w tym czasie byłaś sama ze swoimi problemami, jeszcze gorszymi niż moje. I
nie dziwię ci się, że tak o mnie myślisz. Gdybym był na twoim miejscu też bym
świrował z niepokoju. Zapewniam cię, że nie myślę już o tym. Nie mam zamiaru ze
sobą skończyć!
- To dobrze. Pocieszyłeś
mnie. I uspokoiłeś. Ale potrzebuję czasu by przestać bać się i martwić.
- A ja potrzebuję swobody,
nie kontroli. Chcę normalnie żyć. Udawaj chociaż, że mnie nie sprawdzasz, nie
podejrzewasz o wiesz o co.
- Popracuję nad tym.
Będę ostrożniejsza i jeśli
sprawdzę historię stron, które odwiedził – czego postaram się unikać – to zatrę
ślady.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz