czwartek, 15 sierpnia 2019

fragment 18

- Co zamierzasz? – zapytał Krystian.
- Nie wiem co zrobić. Tyle ostatnio się działo, że trudno mi zebrać myśli. – odpowiedziałam.
- Proponuję zapytać o radę adwokata.
- To dobry pomysł, ale nie stać mnie.
- Nie martw się o kasę. Chcesz iść ze mną, czy mam to załatwić sam?
- A mógłbyś pójść tam beze mnie?
- Jasne. W razie czego, gdyby miał pytania, zadzwonię.
**********
     Krystian wrócił od adwokata (kuzyna swojego przyjaciela Jakuba) i powiedział:
- Prawie po sprawie. Nie martw się, matka odpowie za to, co zrobiła.
- Naprawdę tego chcesz? Kary dla niej?
- Tak. A ty nie?
- Nie masz wątpliwości? – spytałam Go.
- Żadnych! Ona bez skrupułów zrujnowała nasze życie. Mnie i mojego brata uczyła, że trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów. Nauka nie poszła w las.
- To twoja matka. Nie chcę byś żałował i miał kiedyś do mnie pretensje.
- Ty nie zawiniłaś! Tylko ona. Kara musi być. Adwokat powiedział, że to było uporczywe nękanie. Sąd raczej uzna to za mało szkodliwy czyn. Stalking w naszym kraju nie jest zbyt poważnie traktowany. Rzadko karze się sprawców, a już na pewno nie surowo. Radził by się dogadać.
- Co takiego? Jak to dogadać się?
- Postraszyć sprawą w sądzie, wyrokiem i zaproponować ugodę. Uniknie wstydu, kompromitacji, ciągania po sądach jeśli będzie przestrzegać zakazu zbliżania się do ciebie i do mnie.
- Takie rozwiązanie jest do przyjęcia.
- Odszkodowania i tak by nie zapłaciła, nawet gdyby sąd takowe zasądził, bo po rozwodzie nie ma kasy. Ojciec płaci jej alimenty, czy coś w tym stylu, ale nie jest tego za dużo. Opłaca rachunki, płaci za jej mieszkanie. Jeśli potrzebuje więcej ma sama sobie zorganizować pieniądze. Wracając do sprawy. Adwokat ją postraszy, że grozi jej odsiadka, albo wyrok w zawiasach i niech wybiera albo to, albo dożywotni zakaz zbliżania się.
- Mnie wystarczy jeśli będzie trzymać się z daleka ode mnie.
- Na pewno?
- Tak. W zupełności. Dlaczego wspomniałeś o zakazie zbliżania się również do ciebie?
- Bo właśnie tego chcę. Jako rekompensaty za to co zrobiła. Nie życzę sobie by w jakikolwiek sposób uczestniczyła w naszym życiu. Wszystko co złego nas spotkało, w ciągu ostatnich trzech miesięcy, to jej wina. Żyliśmy sobie spokojnie, byliśmy szczęśliwi do czasu aż się wpieprzyła i wywróciła wszystko do góry nogami. Musi przystać na nasze warunki. Nie stać ją na adwokata. Na eks męża nie ma co liczyć, bo w jego życiu też namieszała. Jego obecnej żonie – tak jak tobie – wykręcała wstrętne numery. Ojciec nie wybaczył jej tego. Rozwiódł się z intrygantką, potem zabrał jej samochód. To ostatnie ją zabolało, bo nie stać ją na kupno auta, a wszędzie jeździła samochodem. Mimo to niczego ją to nie nauczyło.
Słuchałam tego wszystkiego i wiedziałam, że nie odpuści matce.
- Tylko jej nie żałuj! Skrzywdziła ciebie, mnie, nas i nie ma co się nad nią litować. Postanowione. Wracam do adwokata. Pójdzie do niej w naszym imieniu, jako pełnomocnik i da do podpisania nasze ustalenia.
**********
- Dzień dobry! Wszystko u pani w porządku?
- A, dzień dobry. Jest okay.
Krystian milczał.
- Zawiesiłeś się, czy co? Nic nie mówisz. – spytałam.
- Kto to był? Zaczepia cię w sklepie. Znasz tego faceta?
Prawda, czy fałsz? Znowu kłamstwo? Kolejne? Nie!
- To lekarz. Byłam u niego jakiś czas temu.
- Miałaś problemy zdrowotne? Od czego on jest?
- Ginekolog. Chodziło o babskie sprawy.
- To było coś poważnego?
- Niezbyt.
BARDZO POWAŻNEGO. BYŁAM W CIĄŻY I PORONIŁAM!
- Przez moją urażoną dumę znowu coś mnie ominęło i dowiaduję się po fakcie. Zamiast cię wspierać byłem obrażony na ciebie.
- Mówię to po raz ostatni. Mam dosyć wałkowania tematu. To nie twoja wina! Powinnam ci powiedzieć co się działo, a nie odejść od ciebie. Ale wierz mi wtedy nie widziałam innego wyjścia. Wybrałam może złe rozwiązanie, lecz nie cofnę czasu.
- Teraz już chyba na dobre przyjąłem to do wiadomości. U tego lekarza to była jedynie wizyta? Kontrolna?
- Powiem ci, bo miało nie być między nami tajemnic. Dostałam od niego skierowanie… do szpitala.
- I byłaś w nim?
- Tak.
- Ile i dlaczego?
- Krótko tam zabawiłam. Pojawił się problem. Najpierw ból, później krwawienie.
- Mów dalej.
- Muszę? – jęknęłam. – To krępujące.
- Proszę powiedz.
- Miałam leżeć, mieć spokój, oszczędzać się.
- A moja matka właśnie wtedy uprzykrzała ci życie jak się domyślam?
- Zadajesz za dużo pytań. Mam dosyć. – pragnęłam by przestał, zakończył tę rozmowę.
- Nie chcesz skłamać. To znaczy, że miałem rację.
- Przychodziła już wcześniej, ale nagle jej wizyty były jeszcze częstsze i jeszcze gorsze niż te poprzednie.  
- Bardzo cię wymęczyli w tym szpitalu?
- Badania, narkoza…
- Narkoza? To co ci robili? – zapytał zaniepokojony, przejęty Krystian.
- Łyżeczkowanie.
- I mnie idioty przy tobie nie było.

- Nie ma czego żałować. Ja byłabym bardzo zadowolona, gdyby mnie to ominęło. 
**********
     Rano wstaję, a On już przy komputerze.
- Co cię tak wciągnęło? Czytasz i czytasz. – zapytałam Krystiana.
- E, nic takiego.
- Masz zakłopotaną minę jakbym przyłapała cię na buszowaniu po stronach dla dorosłych. – miało to zabrzmieć jak żart.
- Wydaje ci się. Przesadzasz. Tak sobie czytam o tym i o tamtym.
- Nie chcesz powiedzieć co cię tak zaciekawiło to nie mów. Jadłeś śniadanie?
- Nie chciałem cię budzić.
     Dziwnie się zachowywał. Zaczynałam odczuwać lęk. Chyba popadam w paranoję. Ale dlaczego nie chciał powiedzieć? Mam nadzieję, że nie ma powodów do obaw. Łudziłam się chociaż intuicja podpowiadała mi coś zupełnie innego.
Wyszłam z pokoju. „Tylko spokój! Tylko spokój!” powtarzałam sobie w myślach.
Po chwili przyszedł do mnie.
- Co się stało? - zapytał
- Nic.
- Właśnie widzę. Zbiera ci się na płacz.
- Coś mi wpadło do oka. – skłamałam.
- Do dwóch równocześnie? Co się dzieje? – Krystian nie dał się zbyć.
- Boję się.
- Czego?
- Wspólnej przyszłości.
- Boo?
- Pomyślałam, że… Nie… Nie teraz. Zostaw mnie, chcę pobyć sama.
Stanął przy oknie, tyłem do mnie.
- Wiem, że wiesz o forum dla… - zawahał się. – Dla samobójców. W szpitalu sprawdziłaś historię. Teraz też chętnie byś to zrobiła - sprawdziła, czy odwiedziłem strony dotyczące tej tematyki.
- To silniejsze ode mnie. Nic na to nie poradzę.
- Nie musisz mnie kontrolować! Nie chcę się zabić. To co zrobiłem to zamknięty rozdział.
- Głupio mi.
- To, że raz próbowałem nie znaczy, że spróbuję ponownie. Wiele zrozumiałem. Użalałem się nad sobą, a ty w tym czasie byłaś sama ze swoimi problemami, jeszcze gorszymi niż moje. I nie dziwię ci się, że tak o mnie myślisz. Gdybym był na twoim miejscu też bym świrował z niepokoju. Zapewniam cię, że nie myślę już o tym. Nie mam zamiaru ze sobą skończyć!
- To dobrze. Pocieszyłeś mnie. I uspokoiłeś. Ale potrzebuję czasu by przestać bać się i martwić.
- A ja potrzebuję swobody, nie kontroli. Chcę normalnie żyć. Udawaj chociaż, że mnie nie sprawdzasz, nie podejrzewasz o wiesz o co.
- Popracuję nad tym.
Będę ostrożniejsza i jeśli sprawdzę historię stron, które odwiedził – czego postaram się unikać – to zatrę ślady. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz