Krystian siedział po turecku na łóżku. Oglądał film.
- Fajny? – spytałam.
- Nie jest zły.
- O czym?
- Ameryka, raczej bogate małżeństwo, ona jest lekarką w
szpitalu, on tworzy gry. Mają córkę, siedem lat. I gosposię z Filipin. –
streścił mi.
- Ten ciemnowłosy, gapciusiowaty to mąż tej lekarki?
- Tak. Leo. Wyjechał w interesach do Tajlandii. – uściślił.
- Wygląda i zachowuje się jak pizduś. Wiecznie jakiś taki
zagubiony. Ewidentnie brak mu pewności siebie. – wyraziłam swoje zdanie na
temat Leo, a po chwili westchnęłam – Oczywiście! Jak Tajlandia to musi być
burdel. Myślisz, że zabawi się?
- Pewnie tak.
- A według mnie nie. Założymy się?
- Przegrasz.
- Skąd ta pewność? Widziałeś już ten film wcześniej? No
tak, jesteś facetem. Reżyser to też pewnie facet.
- Bo według was kobiet, nam facetom, tylko jedno w głowie.
- Motory?
- Od kiedy jesteś taka zgryźliwa?
- Od dnia, gdy uświadomiłam sobie dwie rzeczy. Jakiego masz
bzika na punkcie ścigaczy, jazdy. Oraz jak nie lubię tego i Jakuba.
- Jakuba? Dlaczego?
- Wszystko co przed chwilą wymieniłam ma wspólny mianownik.
MOTORY. I jest gorsze od kochanki.
Nie powiedziałam, że miałam okazję poznać tego jego
przyjaciela. Jakub poprosił bym zobaczyła co u Krystiana. Od tego czasu go nie
lubię.
W burdelu Leo nie
skorzystał z okazji. Dał dziewczynie kasę i wysłał do domu. Sprawdził, czy
posłuchała go i poszła tam sama, bez klienta. Następnego dnia ona odnalazła go,
w bambusowym domku przy plaży i zaproponowała oprowadzenie po wyspie. Robiła za
przewodnika. Śmigali skuterem.
Po chwili powiedziałam zawiedziona:
- A jednak zdradził żonę. Gnojek jeden. Żeby tak nabawił
się czegoś. Faceci… Żona przeżywa śmierć swojego pacjenta, chłopca dźgniętego
nożem przez matkę, a on bara bara z ledwo co poznaną panieną.
- To kurewka. – przypomniał mi Krystian. – Takie jak ona
maja swoje sposoby.
- I co z tego? To nie powód, żeby zaraz zdradzić żonę.
Pojechał tam podpisać umowę.
- Zanim dogadano szczegóły trochę to trwało. Chłopina
nudził się.
- Mógł dalej zwiedzać, poznawać wyspę, imprezować, a nie od
razu taki numer! I jak potraktował tę dziewczynę. Nagadał jej głupot o wspólnej
przyszłości, naobiecywał i zwiał, gdy spała. Zostawił 2 zegarki, podróbki i
pióro rzekomo z wstawkami wykonanymi z kości mamuta. Trzydzieści dolców jej za
to oferowano. Na nasze jakieś sto dwadzieścia złotych. Tanim kosztem zabawił
się. Wykorzystał ją. Tyle czasu mu poświęciła.
- Sama do niego przyszła. Pewnie liczyła na kasę. –
Krystian obstawał przy swoim. Widział tylko to, co robiła ta dziewczyna. Nie
dostrzegał winy Leo?
- A on miał żonę, córkę. Powinien jej podziękować, albo wysłać
do diabła.
Krystian bronił Leo – niewiernego męża lekarki. To tylko
męska solidarność, czy coś innego?
Ogólnie – jak
dla mnie – to film o trudnej roli matki. Lekarka czuła, że zaniedbuje córkę.
Rzeczywiście mało czasu jej poświęcała. Ciągle tylko praca i praca. Mijała się
z własnym dzieckiem. Wracała z nocnego dyżuru, a mała akurat wychodziła do
szkoły. Dziewczynka była bardziej związana z nianią, która była też kucharką,
sprzątaczką. Gloria mieszkała z nimi i tęskniła za swoimi synami. Pracowała w
Ameryce by chłopcy mieli w życiu jak najlepiej. Nie głodowali, mogli chodzić do
szkoły, w razie czego opiekująca się nimi babcia miała pieniądze na opiekę
medyczną, ale siedmiolatek i dziesięciolatek tęsknili za matką. Gloria matkowała
obcej dziewczynce zamiast być ze swoimi synami. Wróciła do nich, gdy starszy
trafił do szpitala. Na swej drodze spotkał faceta, który zaoferował mu pomoc.
Nie pokazano wprost, ale to pewnie był pedofil.
Na koniec okazuje się, że kurewka z tajlandzkiego burdelu
też była matką. Przez telefon śpiewa swojemu małemu dziecku kołysanki.
- Moim zdaniem przesłaniem
tego filmu jest, że w życiu najważniejsi są nasi bliscy, ci z którymi mieszkamy
lub powinniśmy żyć pod jednym dachem. W tym przypadku chodzi o dzieci i więzi z
nimi. Matki tracą ją ze swoimi dziećmi, na rzecz cudzych.
Mówiąc o najbliższych, o mieszkaniu ze sobą przeszywał mnie wzrokiem.
Wiem, że Krystian mówił o mnie, o sobie, o nas. Patrzył i widać było, że miał
do mnie żal, pretensje.
- A ojciec z rodziną. – dodałam. - Jest
też ukazany kontrast miedzy życiem w Ameryce, a na Filipinach. Bogate
społeczeństwa z jednej strony i biedniejszy kraj z drugiej. Widać ogromną
różnicę między tym jak żyją lekarka, jej mąż i ich córka, a jak rodzina Glorii.
Jakie ogromne, piękne, jak wyposażone mieszkanie mają ci piersi, a jaki domek
usiłują wybudować ci drudzy i nawet na jego dokończenie brakuje pieniędzy.
Po kilku minutach oglądania filmu w ciszy
zapytałam:
- Myślisz, że wyjawi żonie co zrobił?
- Że uprawiał seks w Tajlandii? Po co miałby
jej o tym mówić? To był tylko jeden raz.
- I co z tego, że jeden? Zdrada to zdrada!
Uważasz, że powinien to przemilczeć?
- No pewnie. – Krystian naprawdę tak
uważał.
- Nie powiedziałbyś mi?
- Nie. A ty?
- A żonie? – odpowiedziałam pytaniem na
pytanie.
- Też nie. Tym bardziej nie.
- Nie rozumiem twojego toku rozumowania. –
słuchając Go nie wierzyłam własnym uszom.
- Co by to dało, że powiedziałby jej o
jednorazowym numerku?
- To według ciebie nieistotny drobiazg?
- Chciał być z rodziną, więc nie powinien
psuć tego co łączyło go z żoną mówiąc jej o przygodzie w Tajlandii.
- Miał się z nią kochać, jakby nigdy nic?
A może w trakcie, w myślach, wspominać tamtą? Porównywać obie, która była
lepsza?
- Powiedziałby jej i jaki byłby rezultat?
Uszczęśliwiłoby to ich? Wręcz przeciwnie. Rozwiodłaby się z nim i odeszła z
dzieckiem. Wszyscy by tylko ucierpieli. Na co tej lekarce wiedza, że mąż raz
przespał się z inną?
- Zaraz zrobisz z niego bohatera i ofiarę.
Biedaczek będzie żyć z wyrzutami sumienia, żeby tylko ocalić rodzinę. –
powiedziałam zbyt drwiąco.
- Przesadzasz. Z tamtą to był tylko seks.
Mówił o bohaterze filmu, czy o sobie? Zaczęłam się zastanawiać, czy
jakaś nie pocieszała Go, gdy odeszłam. Może raz do tego doszło? To by
tłumaczyło co przed chwilą mówił Krystian. On zapewne pomyślał, że ja też kogoś
miałam w tym czasie, gdy nie byliśmy ze sobą.
- Gdyby ponownie miało miejsce coś takiego
to korzystałbym z życia, z odzyskanej wolności na maksa. – powiedział Krystian.
- Masz na myśli nasze rozstanie i seks?
Pokiwał głową twierdząco.
Może rzeczywiście tak myślał, a może
blefował, bo chciał mi zrobić przykrość. Udałam, że nie ruszyło mnie to.
- Hulaj dusza, piekła nie ma. Nie
bylibyśmy razem to mógłbyś robić co tylko byś chciał. To nie byłby skok w bok,
czy zdrada, prawda? Nie musiałbyś myśleć o konsekwencjach. No chyba, że o
chorobach wenerycznych.
- Ty też.
To potwierdzało, że myśleliśmy o tym samym
– czy był ktoś inny po naszym rozstaniu?
- Lubię takie filmy jak ten. Powodujące
przemyślenia, zastanowienie się nad pewnymi rzeczami, dyskusję. – powiedziałam.
Ten tytuł: „Mamut” na pewno dotyczył czegoś zagrożonego, skazanego na
wymarcie. To było stwierdzeniem faktu, czy dopiero ostrzeżeniem ze strony
twórców? Może widzowie mają zastanowić się nad wartościami takimi jak miłość,
wierność, rodzina, szczerość? Nie powiedziałam tego głośno, bo Krystian
odpowiedziałby coś w stylu: „i kto to mówi?”. On oceniał mnie, z perspektywy
mojego odejścia. Pozna prawdę to zmieni zdanie. Zrozumie dlaczego tak postąpiłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz