- Co ty tutaj robisz? – zapytał Krystian.
- Nie przywitasz się ze mną? – zapytała jego matka.
- Nie zaproszę cię do środka, bo mamy kota. Jesteś
uczulona na sierść zwierząt!
A zwierzęta pewnie na ciebie. – pomyślałam.
- Więc lepiej już
idź.
- Nie tak cię z ojcem wychowaliśmy! - nie spodobało jej
się zachowanie syna i sposób w jaki się do niej odzywał.
- Nie miałem na myśli nic złego. Martwię się o twoje
zdrowie.
Zabrzmiało to fałszywie.
- Mówiłam tej pani, że przez nią nie myślisz o sobie, o
swojej przyszłości. Nie złożyłeś papierów na studia.
- Jestem dorosły. To moja decyzja.
- Akurat! Podjąłeś ją będąc pod jej wpływem. Złym
wpływem! Miałeś zamiar studiować. Zacząć je w tym roku, w którym zdasz maturę.
Zdałeś i co?
- Muszę zarobić na nie.
- Tracisz pieniądze na opłaty za mieszkanie, które swoją
drogą nie jest twoje. Dorzucasz się, czy może jesteś utrzymankiem tej kobiety?
- Co ty wygadujesz!
- Mogłeś nadal mieszkać z nami. Dom jest duży. I pusty
bez ciebie. A na studia dawaliśmy ci pieniądze, ale nie chciałeś ich przyjąć.
- Przypominam ci, że jestem dorosły!
- Wiesz ile ona ma lat?
- Nie zaczynaj!
- Powiedziałam jej ile ty masz.
- Idź już!
- No to poznałaś moją matkę. – powiedział Krystian.
- Przy bliższym poznaniu zyskuje? – zapytałam.
- Nie. Była sobą. Zawsze jest taka wyniosła, wszystko
najlepiej wiedząca. Narzuca innym swoje zdanie, krytykuje.
- Dowiedziałam się jaki jest jej stosunek do mnie, co
myśli o tym, że mieszkamy razem oraz co nieco o tobie.
- Zdawałem w tym roku maturę dlatego miałem wolne i przez
pewien czas nie roznosiłem paczek co zdążyłaś zauważyć. Nie zdałem jej w
zeszłym roku.
- Ile masz lat?
- Jakie to ma znaczenie?
- Dla mnie ma.
- Właśnie dlatego nie powiedziałem ci o tym wcześniej.
Chciałem uniknąć uprzedzeń. Teraz nagle zmienisz o mnie zdanie, bo jestem
trochę młodszy od ciebie. I co z tego, że nie jesteśmy rówieśnikami, albo, że
nie jestem starszy? Ja nadal jestem tym samym Krystianem, co przed wizytą mojej
matki! Mój stosunek do ciebie nie zmienił się. Ale twój do mnie na pewno się
zmieni. Czujesz się oszukana. Nie wprowadziłem cię w błąd. Tylko przemilczałem
swój wiek.
- Jak już to sama siebie wprowadziłam w błąd. Najwidoczniej
twój wiek nie jest dla mnie aż tak istotny skoro cię o niego nie pytałam po tym
jak powiedziałeś, że nie chcesz obchodzić urodzin.
- Jestem ze stycznia, ty z grudnia, czyli urodziłaś się,
minął jeden rok, drugi i ja pojawiłem się na świecie. 2 lata różnicy licząc
miesiące, 3 patrząc na nasze roczniki.
- Koziorożec?
- Tak.
- Dlatego jesteś niezwykle i nad wiek dojrzały. I bardzo
samodzielny.
- Zawsze wszyscy mi to mówili.
- Co ze studiami?
- W przyszłym roku.
- I cały rok twoja matka będzie tu wpadać? Mówić jak
sprowadzam cię na złą drogę?
- Załatwię to!
- Rozpocznij je w tym roku.
- Może zaczniemy je razem?
- Ja już skończyłam jedne studia.
- Pokażemy mojej matce, że działasz na mnie motywująco i
masz na mnie dobry wpływ.
- Nie muszę jej nic pokazywać, ani udowadniać, ale
przemyślę pomysł ze studiami. Krystian! Nie chcę dowiadywać się o tobie od
innych. I nie w taki sposób jak przed chwilą.
**********
**********
Letycja – moja kuzynka i najlepsza
przyjaciółka zapragnęła byśmy porozmawiały na skypie.
- Leti! Krystian jest ode
mnie młodszy! – powiedziałam do niej.
- No i … To problem? –
Leti nie widziała w tym żadnego.
- Gdy ja rok temu
kończyłam studia, on kończył liceum.
- Czyli… Niech policzę.
Wychodzi mi jakieś 3 lata różnicy? Ma dwadzieścia? Dwadzieścia jeden lat? Oboje
jesteście dorośli! Pal licho wiek, ważne co was łączy!
- No nie wiem. Zmyliło
mnie, że pracuje. Przez to założyłam, że jest starszy.
- Mówisz jakby to było coś
niewłaściwego. Przecież nie jesteś z kimś niepełnoletnim. Romans nauczycielki z
małoletnim uczniem, albo starego dziada z dziewczątkiem, które mogłoby być jego
córką, czy nawet wnuczką to według mnie godne potępienia. Taka para jak wy to
nic niestosownego.
- Czułabym się z tym
jeszcze gorzej, gdybym poznała go wcześniej, rok temu.
- Dlaczego?
- Bo miał wtedy 19 lat,
dopiero co opuścił liceum i przygotowywał się do matury. Nie zadał za pierwszym
razem. Rok pracował i w weekendy wkuwał.
- Pomagałabyś mu w nauce.
- Ciebie to bawi, mnie nie
byłoby do śmiechu.
- Ale nie znałaś go
jeszcze wtedy. Nie miałaś jak i gdzie poznać, bo podróżowałaś z Tobiaszem. –
przypomniała mi.
- Teraz Krystian chciałby,
żebyśmy razem studiowali.
- Nie wiem jak ty, ale ja
na to nie pisałabym się. Cieszę się, że skończyłam naukę. Ten etap życia mam już
na szczęście za sobą. Współczuję chodzącym do szkół, uczącym się, studiującym.
To już nie dla mnie. Chcesz się odmłodzić tymi studiami?
- Niestety, to tak nie
działa. Sama nie wiem czego chcę.
- Kochasz Krystiana?
Dobrze ci z nim?
- Tak. Ale jakoś źle mi z
tym, że jest młodszy. Wkrótce on będzie tym po dwudziestce, ja dobijająca
trzydziestki. Za dziesięć, dwadzieścia lat byłoby jeszcze gorzej.
- Mam znajomą, której
facet, niezłe ciacho, jest od niej 8, czy nawet 10 lat młodszy. Jak ona świruje
z tego powodu. Wydaje majątek by wyglądać młodziej. Rozumiem usunięcie
szpecącej twarz blizny, jakiegoś zniekształcenia po wypadku, ale nie operacje
plastyczne dla własnego widzimisię. Ja nie mam zamiaru poprawiać natury.
- Bo nie musisz i nie masz
co. – byłam tego pewna. – Piękna, zgrabna i powabna.
-
Znalazłoby się coś. – powiedziała Leti. – W wierszu „samochwała” szło to
inaczej. „Jestem mądra, jestem zgrabna, wiotka, słodka i powabna”.
- Zapomniałam o mądra,
słodka i wiotka. Co znaczy wiotka?
- Giętka? Elastyczna? –
główkowała Leti.
- Według mnie bardzo
szczupła. Gdybym ciebie nie znała pomyślałabym, że jesteś próżna i łasa na
komplementy. Jesteś mądra, słodka, zgrabna.
- Myślisz, że ktoś oprócz
ciebie zastanawia się ile ty i Krystian macie lat? Nie! Mieszka ze sobą dwoje
dorosłych ludzi, oboje pracują. Nikt nie wezwie policji, bo sypiasz z czternasto,
piętnastolatkiem. A tak przy okazji, jak te sprawy?
- Gdyby Krystian
powiedział, że jestem jego pierwszą wiedziałabym, że mnie okłamuje.
- A mówiłaś, że taki
młody. Albo wcześnie zaczął, albo miał dobrą nauczycielkę.
- Starsi od niego mogliby
mu zazdrościć i pobierać u niego korepetycje.
- Tobiasz też? – spytała
Leti.
- Może troszeczkę. Ale
Krystian też mógłby wiele się nauczyć od Tobiasza.
- A ty zastanawiasz się
czy jest dla ciebie odpowiedni. Krystian, nie Tobiasz. Młody, przystojny,
potrafi dogodzić kobiecie, zaradny, pracowity. Ma jakieś wady?
- Jest zazdrosny.
- To raczej zaleta.
- Nie zawsze. Bywa
utrapieniem. Mógłby mniej pracować.
- „Znaki wskazują na nie”.
– powiedziała Leti.
- To tarot?
- Nie, tym razem kula, ta
taka co nią obracasz i odpowiada na pytania. Teraz pokazuje „wątpliwe”.
- To znaczy, że raczej
Krystian nie przestanie poświęcać pracy aż tyle czasu? – głośno myślała Sara.
- „Zdecydowanie tak”. To
kula, nie ja. Dosyć już tego. Tak sobie myślę. Jedno jest pewne nie wymienisz
Krystiana na młodszy model. Kiedyś może tak, w przyszłości, ale teraz to na
bank nie.
- Śmiej się śmiej. Więcej
już nic ci nie powiem.
- Masz jeszcze jakiś
problem. – powiedziała Leti, już na poważnie.
- Tym razem na pewno
rozłożyłaś tarota. Matka Krystiana sugeruje, że jak już to lepiej bym pasowała
do jej starszego syna, tego mniej porządnego, Natana.
- Uważaj! Bądź czujna! Ten
babsztyl namiesza. Karty nie kłamią. Ale ze względu na ciebie wolałabym, żeby
tym razem chodziło o błąd w interpretacji. Jaki on jest? Ten Natan?
- Płeć piękna, nawet bardzo
piękna, ciągnie do niego jak ćmy do światła. – odpowiedziałam.
- Z tym samym skutkiem?
- Niestety raczej tak.
Niejedna sparzyła się.
- Przystojny? – zapytała
Leti.
- Typ niegrzecznego
chłopca.
- Takich lubię.
- Zabawi się i rzuci. Nie
nadaję się na dłuższą metę. Nie angażuje się. Seks bez zobowiązań i nic poza
tym. Z wyglądu pasowałby ci, ale jeśli chodzi o bycie w związku to odpada.
- Spod jakiego znaku
zodiaku jest Krystian? – spytała mnie kuzynka.
- Koziorożec. –
odpowiedziałam.
- Tak myślałam, gdy
powiedziałaś o jego stosunku do pracy i o seksie. Dla koziorożców nie ma nic
ważniejszego niż praca. Poświecą zdrowie, a nawet rodzinę jeśli trzeba. Są zbyt
wytrwałe, ambitne i odpowiedzialne by odpuścić. To perfekcyjni tytani. Unikają
brania urlopów tak jak i korzystania z cudzej pomocy, bo przecież sami zrobią
wszystko najlepiej.
- Nie strasz mnie. –
pomyślałam, że to co mówi Leti ma sens. Ale ten opis osób spod znaku koziorożca
niezbyt mi się spodobał.
- Pocieszę cię. Koziorożce lubią stabilizację i dlatego
nie w głowie im miłostki, skoki w bok. Chociaż ponoć, według horoskopów, są
naprawdę świetni w te klocki. Nie pozwalają sobie na kilka chwil uniesień
kosztem utraty stabilizacji. Przez swój pracoholizm nie mają czasu na romanse. Nie
lubią zmian. Źle je znoszą. Pewnie dlatego, że nie są zgodne z ich planem. Nie
lubią też niejasności, niedomówień, imprez. Za to jak mało kto lubią stałość,
pewność. Koziorożce wolą nawet najgorszą prawdę niż niepewność. Przez to dążą
do wyjaśniania wszystkiego do końca. Rzadko decydują się na rozwód. I pamiętaj
byś była uczciwa i lojalna, bo jeśli stracisz jego zaufanie to możesz go nigdy
nie odzyskać.
- Tak słucham tego i dochodzę do wniosku, że chyba zbyt
wiele nas różni. – naprawdę doszłam do
takiego wniosku. Już wcześniej rozmyślałam o niedopasowaniu miedzy mną, a
Krystianem.
- Nie wiem, czy
się dogadacie. Będzie trudno. Jesteś zodiakalnym strzelcem. Krystian może cię
ograniczać. Ty lubisz podróże, gdy coś się dzieje, towarzystwo, kontakt z
ludźmi. Przez to dobrze czujesz się w swojej pracy. Strzelce są urodzonymi
mówcami, lubią publiczne wystąpienia, uczyć, prowadzić szkolenia, a koziorożce
to peszy. Mówiłaś coś o zazdrości. Tu mogą pojawiać się zgrzyty, bo ludzie lgną
do strzelców i trzeba się nimi dzielić z innymi.
- Krystian nie
wymyśla takich super randek jak Tobiasz. – powiedziałam. - Tak jak mówisz
lubię, gdy coś się dzieje. I wypady na łono natury. Kręci mnie seks pod
chmurką, a Krystian to domator. Gdy Tobiaszowi coś proponowałam był za. Lubił
nietypowe, spontaniczne rozrywki. Krystiana wołami nie wyciągniesz.
- Strzelce nie lubią się nudzić i ograniczania ich
swobody, nie są domatorami i niechętnie zakładają rodzinę. – kontynuowała swoja
analizę Leti. - Są ciekawe świata i pragną być wolne. Pani Strzelec szuka
mężczyzny, który będzie się dobrze prezentował, ale też takiego co przypadnie
do gustu jej towarzystwu. Strzelce nie lubią rozmów o intymnych szczegółach z
ich życia i drążenia tego tematu. A propos podejścia Tobiasza do twoich
pomysłów. Strzelce oczekują, że ludzie będą zawsze zachwyceni, gdy im się coś
zaproponuje. Nie biorą pod uwagę, że ktoś woli inne sposoby spędzania czasu.
Często przesadzają w tym swoim naciskaniu, namawianiu. Pamiętaj o tym.
- Leti! Gdybyśmy przyszli do twojego biura matrymonialnego,
albo na terapię małżeńską to, co byś nam powiedziała? Nie wierzę w horoskopy,
ale ufam tobie, jako psychologowi.
- Gdybym wiedziała o was to, co wiem, bez wypełniania
ankiet, analizowania ich przez sztab psychologów i rozmowy z obojgiem powiedziałabym,
że nie widzę was razem do późnej starości. Kilka lat wytrzymacie ze sobą, ale
będziecie się męczyć. Oboje chcecie od życia, oczekujecie zupełnie czegoś
innego. Zastanów się co was łączy? Gdybyście przyszli do mnie na terapię
poradziłabym, żeby Krystian ruszył dupę i częściej gdzieś cię zabierał, robił
coś z tobą, a tobie, żebyś przystopowała z tą aktywnością i przyjęła do
wiadomości, że nie musicie robić wszystkiego razem. Rozpiera cię energia?
Zacznij biegać, chodź na aerobik, albo w inny sposób spędzaj czas, żebyś nie
nudziła się. Najlepiej gdybyście spotkali się w połowie drogi – on bardziej
aktywny, ty mniej. Zawsze możesz robić coś z kimś innym, z koleżanką, w grupie,
nie koniecznie z Krystianem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz