poniedziałek, 12 sierpnia 2019

fragment 3

- Co ty tutaj robisz? – zapytał Krystian.
- Nie przywitasz się ze mną? – zapytała jego matka.
- Nie zaproszę cię do środka, bo mamy kota. Jesteś uczulona na sierść zwierząt!
A zwierzęta pewnie na ciebie. – pomyślałam.
- Więc  lepiej już idź.
- Nie tak cię z ojcem wychowaliśmy! - nie spodobało jej się zachowanie syna i sposób w jaki się do niej odzywał.
- Nie miałem na myśli nic złego. Martwię się o twoje zdrowie.
Zabrzmiało to fałszywie.
- Mówiłam tej pani, że przez nią nie myślisz o sobie, o swojej przyszłości. Nie złożyłeś papierów na studia.
- Jestem dorosły. To moja decyzja.
- Akurat! Podjąłeś ją będąc pod jej wpływem. Złym wpływem! Miałeś zamiar studiować. Zacząć je w tym roku, w którym zdasz maturę. Zdałeś  i co?
- Muszę zarobić na nie.
- Tracisz pieniądze na opłaty za mieszkanie, które swoją drogą nie jest twoje. Dorzucasz się, czy może jesteś utrzymankiem tej kobiety?
- Co ty wygadujesz!
- Mogłeś nadal mieszkać z nami. Dom jest duży. I pusty bez ciebie. A na studia dawaliśmy ci pieniądze, ale nie chciałeś ich przyjąć.
- Przypominam ci, że jestem dorosły!
- Wiesz ile ona ma lat?
- Nie zaczynaj!
- Powiedziałam jej ile ty masz.
- Idź już!

- No to poznałaś moją matkę. – powiedział Krystian.
- Przy bliższym poznaniu zyskuje? – zapytałam.
- Nie. Była sobą. Zawsze jest taka wyniosła, wszystko najlepiej wiedząca. Narzuca innym swoje zdanie, krytykuje.
- Dowiedziałam się jaki jest jej stosunek do mnie, co myśli o tym, że mieszkamy razem oraz co nieco o tobie.
- Zdawałem w tym roku maturę dlatego miałem wolne i przez pewien czas nie roznosiłem paczek co zdążyłaś zauważyć. Nie zdałem jej w zeszłym roku.
- Ile masz lat?
- Jakie to ma znaczenie?
- Dla mnie ma.
- Właśnie dlatego nie powiedziałem ci o tym wcześniej. Chciałem uniknąć uprzedzeń. Teraz nagle zmienisz o mnie zdanie, bo jestem trochę młodszy od ciebie. I co z tego, że nie jesteśmy rówieśnikami, albo, że nie jestem starszy? Ja nadal jestem tym samym Krystianem, co przed wizytą mojej matki! Mój stosunek do ciebie nie zmienił się. Ale twój do mnie na pewno się zmieni. Czujesz się oszukana. Nie wprowadziłem cię w błąd. Tylko przemilczałem swój wiek.
- Jak już to sama siebie wprowadziłam w błąd. Najwidoczniej twój wiek nie jest dla mnie aż tak istotny skoro cię o niego nie pytałam po tym jak powiedziałeś, że nie chcesz obchodzić urodzin.
- Jestem ze stycznia, ty z grudnia, czyli urodziłaś się, minął jeden rok, drugi i ja pojawiłem się na świecie. 2 lata różnicy licząc miesiące, 3 patrząc na nasze roczniki.
- Koziorożec?
- Tak.
- Dlatego jesteś niezwykle i nad wiek dojrzały. I bardzo samodzielny.
- Zawsze wszyscy mi to mówili.
- Co ze studiami?
- W przyszłym roku.
- I cały rok twoja matka będzie tu wpadać? Mówić jak sprowadzam cię na złą drogę?
- Załatwię to!
- Rozpocznij je w tym roku.
- Może zaczniemy je razem?
- Ja już skończyłam jedne studia.
- Pokażemy mojej matce, że działasz na mnie motywująco i masz na mnie dobry wpływ.
- Nie muszę jej nic pokazywać, ani udowadniać, ale przemyślę pomysł ze studiami. Krystian! Nie chcę dowiadywać się o tobie od innych. I nie w taki sposób jak przed chwilą.
**********
**********
     Letycja – moja kuzynka i najlepsza przyjaciółka zapragnęła byśmy porozmawiały na skypie.
- Leti! Krystian jest ode mnie młodszy! – powiedziałam do niej.
- No i … To problem? – Leti nie widziała w tym żadnego.
- Gdy ja rok temu kończyłam studia, on kończył liceum.
- Czyli… Niech policzę. Wychodzi mi jakieś 3 lata różnicy? Ma dwadzieścia? Dwadzieścia jeden lat? Oboje jesteście dorośli! Pal licho wiek, ważne co was łączy!
- No nie wiem. Zmyliło mnie, że pracuje. Przez to założyłam, że jest starszy.
- Mówisz jakby to było coś niewłaściwego. Przecież nie jesteś z kimś niepełnoletnim. Romans nauczycielki z małoletnim uczniem, albo starego dziada z dziewczątkiem, które mogłoby być jego córką, czy nawet wnuczką to według mnie godne potępienia. Taka para jak wy to nic niestosownego.
- Czułabym się z tym jeszcze gorzej, gdybym poznała go wcześniej, rok temu.
- Dlaczego?
- Bo miał wtedy 19 lat, dopiero co opuścił liceum i przygotowywał się do matury. Nie zadał za pierwszym razem. Rok pracował i w weekendy wkuwał.
- Pomagałabyś mu w nauce.
- Ciebie to bawi, mnie nie byłoby do śmiechu.
- Ale nie znałaś go jeszcze wtedy. Nie miałaś jak i gdzie poznać, bo podróżowałaś z Tobiaszem. – przypomniała mi.
- Teraz Krystian chciałby, żebyśmy razem studiowali.
- Nie wiem jak ty, ale ja na to nie pisałabym się. Cieszę się, że skończyłam naukę. Ten etap życia mam już na szczęście za sobą. Współczuję chodzącym do szkół, uczącym się, studiującym. To już nie dla mnie. Chcesz się odmłodzić tymi studiami?
- Niestety, to tak nie działa. Sama nie wiem czego chcę.
- Kochasz Krystiana? Dobrze ci z nim?
- Tak. Ale jakoś źle mi z tym, że jest młodszy. Wkrótce on będzie tym po dwudziestce, ja dobijająca trzydziestki. Za dziesięć, dwadzieścia lat byłoby jeszcze gorzej.
- Mam znajomą, której facet, niezłe ciacho, jest od niej 8, czy nawet 10 lat młodszy. Jak ona świruje z tego powodu. Wydaje majątek by wyglądać młodziej. Rozumiem usunięcie szpecącej twarz blizny, jakiegoś zniekształcenia po wypadku, ale nie operacje plastyczne dla własnego widzimisię. Ja nie mam zamiaru poprawiać natury.
- Bo nie musisz i nie masz co. – byłam tego pewna. – Piękna, zgrabna i powabna.
- Znalazłoby się coś. – powiedziała Leti. – W wierszu „samochwała” szło to inaczej. „Jestem mądra, jestem zgrabna, wiotka, słodka i powabna”.

- Zapomniałam o mądra, słodka i wiotka. Co znaczy wiotka?
- Giętka? Elastyczna? – główkowała Leti.
- Według mnie bardzo szczupła. Gdybym ciebie nie znała pomyślałabym, że jesteś próżna i łasa na komplementy. Jesteś mądra, słodka, zgrabna.
- Myślisz, że ktoś oprócz ciebie zastanawia się ile ty i Krystian macie lat? Nie! Mieszka ze sobą dwoje dorosłych ludzi, oboje pracują. Nikt nie wezwie policji, bo sypiasz z czternasto, piętnastolatkiem. A tak przy okazji, jak te sprawy?
- Gdyby Krystian powiedział, że jestem jego pierwszą wiedziałabym, że mnie okłamuje.
- A mówiłaś, że taki młody. Albo wcześnie zaczął, albo miał dobrą nauczycielkę.
- Starsi od niego mogliby mu zazdrościć i pobierać u niego korepetycje.
- Tobiasz też? – spytała Leti.
- Może troszeczkę. Ale Krystian też mógłby wiele się nauczyć od Tobiasza.
- A ty zastanawiasz się czy jest dla ciebie odpowiedni. Krystian, nie Tobiasz. Młody, przystojny, potrafi dogodzić kobiecie, zaradny, pracowity. Ma jakieś wady?
- Jest zazdrosny.
- To raczej zaleta.
- Nie zawsze. Bywa utrapieniem. Mógłby mniej pracować.
- „Znaki wskazują na nie”. – powiedziała Leti.
- To tarot?
- Nie, tym razem kula, ta taka co nią obracasz i odpowiada na pytania. Teraz pokazuje „wątpliwe”.
- To znaczy, że raczej Krystian nie przestanie poświęcać pracy aż tyle czasu? – głośno myślała Sara.
- „Zdecydowanie tak”. To kula, nie ja. Dosyć już tego. Tak sobie myślę. Jedno jest pewne nie wymienisz Krystiana na młodszy model. Kiedyś może tak, w przyszłości, ale teraz to na bank nie.
- Śmiej się śmiej. Więcej już nic ci nie powiem.
- Masz jeszcze jakiś problem. – powiedziała Leti, już na poważnie.
- Tym razem na pewno rozłożyłaś tarota. Matka Krystiana sugeruje, że jak już to lepiej bym pasowała do jej starszego syna, tego mniej porządnego, Natana.
- Uważaj! Bądź czujna! Ten babsztyl namiesza. Karty nie kłamią. Ale ze względu na ciebie wolałabym, żeby tym razem chodziło o błąd w interpretacji.  Jaki on jest? Ten Natan?
- Płeć piękna, nawet bardzo piękna, ciągnie do niego jak ćmy do światła. – odpowiedziałam.
- Z tym samym skutkiem?
- Niestety raczej tak. Niejedna sparzyła się.
- Przystojny? – zapytała Leti.
- Typ niegrzecznego chłopca.
- Takich lubię.
- Zabawi się i rzuci. Nie nadaję się na dłuższą metę. Nie angażuje się. Seks bez zobowiązań i nic poza tym. Z wyglądu pasowałby ci, ale jeśli chodzi o bycie w związku to odpada.
- Spod jakiego znaku zodiaku jest Krystian? – spytała mnie kuzynka.
- Koziorożec. – odpowiedziałam.
- Tak myślałam, gdy powiedziałaś o jego stosunku do pracy i o seksie. Dla koziorożców nie ma nic ważniejszego niż praca. Poświecą zdrowie, a nawet rodzinę jeśli trzeba. Są zbyt wytrwałe, ambitne i odpowiedzialne by odpuścić. To perfekcyjni tytani. Unikają brania urlopów tak jak i korzystania z cudzej pomocy, bo przecież sami zrobią wszystko najlepiej. 
- Nie strasz mnie. – pomyślałam, że to co mówi Leti ma sens. Ale ten opis osób spod znaku koziorożca niezbyt mi się spodobał.
- Pocieszę cię. Koziorożce lubią stabilizację i dlatego nie w głowie im miłostki, skoki w bok. Chociaż ponoć, według horoskopów, są naprawdę świetni w te klocki. Nie pozwalają sobie na kilka chwil uniesień kosztem utraty stabilizacji. Przez swój pracoholizm nie mają czasu na romanse. Nie lubią zmian. Źle je znoszą. Pewnie dlatego, że nie są zgodne z ich planem. Nie lubią też niejasności, niedomówień, imprez. Za to jak mało kto lubią stałość, pewność. Koziorożce wolą nawet najgorszą prawdę niż niepewność. Przez to dążą do wyjaśniania wszystkiego do końca. Rzadko decydują się na rozwód. I pamiętaj byś była uczciwa i lojalna, bo jeśli stracisz jego zaufanie to możesz go nigdy nie odzyskać.
- Tak słucham tego i dochodzę do wniosku, że chyba zbyt wiele nas różni. – naprawdę  doszłam do takiego wniosku. Już wcześniej rozmyślałam o niedopasowaniu miedzy mną, a Krystianem.
-  Nie wiem, czy się dogadacie. Będzie trudno. Jesteś zodiakalnym strzelcem. Krystian może cię ograniczać. Ty lubisz podróże, gdy coś się dzieje, towarzystwo, kontakt z ludźmi. Przez to dobrze czujesz się w swojej pracy. Strzelce są urodzonymi mówcami, lubią publiczne wystąpienia, uczyć, prowadzić szkolenia, a koziorożce to peszy. Mówiłaś coś o zazdrości. Tu mogą pojawiać się zgrzyty, bo ludzie lgną do strzelców i trzeba się nimi dzielić z innymi.
- Krystian nie wymyśla takich super randek jak Tobiasz. – powiedziałam. - Tak jak mówisz lubię, gdy coś się dzieje. I wypady na łono natury. Kręci mnie seks pod chmurką, a Krystian to domator. Gdy Tobiaszowi coś proponowałam był za. Lubił nietypowe, spontaniczne rozrywki. Krystiana wołami nie wyciągniesz.
- Strzelce nie lubią się nudzić i ograniczania ich swobody, nie są domatorami i niechętnie zakładają rodzinę. – kontynuowała swoja analizę Leti. - Są ciekawe świata i pragną być wolne. Pani Strzelec szuka mężczyzny, który będzie się dobrze prezentował, ale też takiego co przypadnie do gustu jej towarzystwu. Strzelce nie lubią rozmów o intymnych szczegółach z ich życia i drążenia tego tematu. A propos podejścia Tobiasza do twoich pomysłów. Strzelce oczekują, że ludzie będą zawsze zachwyceni, gdy im się coś zaproponuje. Nie biorą pod uwagę, że ktoś woli inne sposoby spędzania czasu. Często przesadzają w tym swoim naciskaniu, namawianiu. Pamiętaj o tym.
- Leti! Gdybyśmy przyszli do twojego biura matrymonialnego, albo na terapię małżeńską to, co byś nam powiedziała? Nie wierzę w horoskopy, ale ufam tobie, jako psychologowi.
- Gdybym wiedziała o was to, co wiem, bez wypełniania ankiet, analizowania ich przez sztab psychologów i rozmowy z obojgiem powiedziałabym, że nie widzę was razem do późnej starości. Kilka lat wytrzymacie ze sobą, ale będziecie się męczyć. Oboje chcecie od życia, oczekujecie zupełnie czegoś innego. Zastanów się co was łączy? Gdybyście przyszli do mnie na terapię poradziłabym, żeby Krystian ruszył dupę i częściej gdzieś cię zabierał, robił coś z tobą, a tobie, żebyś przystopowała z tą aktywnością i przyjęła do wiadomości, że nie musicie robić wszystkiego razem. Rozpiera cię energia? Zacznij biegać, chodź na aerobik, albo w inny sposób spędzaj czas, żebyś nie nudziła się. Najlepiej gdybyście spotkali się w połowie drogi – on bardziej aktywny, ty mniej. Zawsze możesz robić coś z kimś innym, z koleżanką, w grupie, nie koniecznie z Krystianem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz