poniedziałek, 12 sierpnia 2019

fragment 6


     Otworzyłem oczy, rozglądałem się i nie miałem pojęcia gdzie jestem. Nie czułem się najlepiej. A do tego ta dezorientacja. Po chwili dotarło do mnie. Jestem w szpitalu, ale jak tu trafiłem, dlaczego? W pierwszej chwili nie mogłem sobie przypomnieć co wcześniej robiłem.
Nie miałem pojęcia co się stało. Dobrze, że nie przypięli mnie pasami, bo to dopiero byłoby koszmarne przebudzenie. Nie mówiąc już jaki przeżyłbym szok gdybym zobaczył kraty w oknach.
Zaczynało mi świtać, że akcja ratunkowa, płukanie żołądka to nie był sen.
Chciało mi się pić. Zacząłem się zastanawiać co zrobić, żeby zaspokoić pragnienie. Od tego czasu ciągle musiałem o coś prosić personel.
Żadnych osobistych rzeczy, brak telefonu i możliwości zadzwonienia do kogoś by pogadać. I ta nuda. W szpitalu nie organizują zajęć dla pacjentów. Żeby nikogo nie niańczyć, nie musieć pilnować ciągle tylko wysyłają do łóżek, nawet tych, którzy nie muszą leżeć jak ja. Ci co palą papierosy to chociaż mogą z kimś pogadać podczas dymka. A ja nie miałem towarzystwa w pokoju, bo ojciec załatwił mi jednoosobowy. Z fotelem dla gości, telewizorem, ale jakby nie patrzeć to jednak szpital. Dobrze, że widywałem ludzi chodząc do toalety. Chociaż co niektórych cięższych przypadków wolałbym nie oglądać.
**********
- Celowo zrobiłeś to akurat wtedy?! Wiedziałeś, że wezwę pomoc. Chciałeś mnie ukarać, tak? Chciałeś bym zobaczyła cię w tej łazience nieprzytomnego. Jesteś z siebie zadowolony?
Krystian milczał. Nawet nie spojrzał w moją stronę. Patrzył w bok. Czyżby udawał, że mnie tu nie ma? Że nie słyszy co do niego mówię?
- Boli cię? I bardzo dobrze! Za głupotę trzeba płacić! Poczytałam o zestawie do płukania żołądka i jak to robią. Wsadzają rurkę jakieś 40 centymetrów w głąb, aż do żołądka. Wlewają wielokrotnie płyn powodujący wymioty, tak długo aż delikwent wyrzyga to, co przyjął w nadmiarze. Nic przyjemnego, prawda? Nie wiem jak samemu można się o to prosić. Zaintubowali cię? Zawsze powtarzałeś, że nie wyrażasz zgody na wdyganie rury w gardło… Podali ci lek przeciwbólowy? Raczej nie, bo wystarczająco dużo połknąłeś lekarstw.
Czekałam na jego reakcję, ale nic się nie zmieniło. Milczał. Ignorował mnie.
- Nie chcesz ze mną rozmawiać, to nie. Skoro wolisz podziwiać widoki za oknem to proszę bardzo. Wychodzę.
Miałam na końcu języka, że mogę nie wracać, ale na szczęście nie powiedziałam tego.
**********
     Była na mnie zła. Gdybym był Jej obojętny nie przyszłaby, a zrobiła to bardzo szybko. Gdyby miała mnie gdzieś nie przejęłaby się tak.
Nie odezwałem się. Chciałem i równocześnie nie chciałem z Nią rozmawiać. W pierwszej chwili ucieszyłem się na Jej widok, ale 2, 3 sekundy później już myślałem o tym, że odeszła, zostawiła mnie, zakpiła z moich uczuć do Niej. A mimo to wyraziłem zgodę by informowano Ją co ze mną. Gdyby nie to personel musiałby milczeć, bo nie była członkiem rodziny. Niech ich zadręcza pytaniami, nie mnie 😉.
Nie zakazałem by Sara mnie odwiedzała. Jedynie na początku, ze względu na kroplówkę, nie chciałem by ją wpuszczano. Rozkleiłaby się na widok igły, rurki. Zawsze tak miała. Nawet w filmach źle znosiła coś takiego. To nic strasznego, byłem jedynie odwodniony.
**********
Wróciłam następnego dnia.
- Dlaczego to zrobiłeś? Zwariowałeś? – zapytałam Go.
- Tak, na twoim punkcie! – odpowiedział Krystian.
- Nie mów tego przy lekarzach, bo wylądujesz na oddziale zamkniętym. A psychiatra każe cię tam dowieźć na wózku, przypiętego pasami. Jak w tym filmie…
- Który razem oglądaliśmy. Pamiętam.
- Dalszy ciąg był taki, że stwierdzono u niej depresję. Leki i terapia nie zadziałały, więc poddano ją elektrowstrząsom, a one jej zaszkodziły. Chcę, muszę wiedzieć dlaczego to zrobiłeś?
- Przecież wiesz!
- Jesteś młody. Całe życie przed tobą. Nie wierzę, że chciałeś się zabić.
- Takiego życia nie chcę.
- Dobrze, że nie podciąłeś sobie żył, albo nie powiesiłeś się. Zemdlałabym i nie miałby kto wezwać pomocy.
- Zapamiętam.
- Wkurzasz mnie! Mam ochotę poddusić cię poduszką.
- Proszę bardzo.
- Tylko nie mów, że wyświadczyłabym ci przysługę.
- Swoim zachowaniem dałaś mi do zrozumienia, że lepiej ci beze mnie, więc o co ci teraz chodzi? Robi ci różnicę, czy żyję, czy nie? Nie sądzę.
- Bałam się, że nie uda im się ciebie odratować. – naprawdę tak myślałam i rzeczywiście bałam się.
- Akurat! Wcale nie chciałem by mnie odratowano! – powiedział Krystian. Niestety był bardzo przekonujący.
- Jesteś irytujący. Wychodzę.
Nie odpowiedział.
- Albo nie, zostaję. Muszę wiedzieć dlaczego to zrobiłeś? Chyba nie z mojego powodu?
Zamknął oczy, westchnął.
Przyszła pielęgniarka i musiałam wyjść. Pewnie Krystian niepostrzeżenie nacisnął guzik i ją przywołał. Sprytny sposób by nie kontynuować rozmowy ze mną.
**********
- Przyniosłam ci coś, żebyś nie nudził się. – powiedziałam do Krystiana.
- Co to?
- Czytnik książek. Elektroniczny.
- Czyj? – spytał zdziwiony jakbym go komuś ukradła.
- Mój.
- Masz coś takiego? Od kiedy?
- Od jakiegoś czasu. Pokażę ci jak działa, może zechcesz sobie poczytać. A jak nie przypadnie ci do gustu taka forma rozrywki to trudno i twoja strata.
- Uwielbiam nowinki techniczne.
- Wiem, dlatego chętnie ci go pożyczę. Obsługa bardzo prosta, a jak ja tak mówię, to ty bez żadnego problemu poradzisz sobie panie gadżeciarzu. Tu go włączasz i wyłączasz. Wystarczy przytrzymać sekundę lub dwie, no może trzy. Pierwszy przycisk od lewej to „początek”. Tu wybierasz książkę i są ustawienia. Na następną stronę przechodzisz klikając tę strzałkę skierowaną w prawo, strzałka „w lewo” to „cofnij”, a czwarty przycisk to menu. Już cię ręce świerzbią, więc proszę bardzo, pobaw się.
- Fajny taki czytnik książek. Przydatna, sprytna rzecz.
- Też tak uważam. Gdy jechałam autobusem i go wyciągnęłam czułam się taka nowoczesna. Nie wzbudzałam jakiejś wielkiej sensacji, ale ludzie wyraźnie siadali obok mnie, żeby zobaczyć co mam i co robię.
- Idziesz z postępem. – powiedział, jakby z uznaniem.
- Lepsze to niż tradycyjna książka. Aż trudno mi uwierzyć, że w takim cienkim, lekkim, poręcznym urządzeniu można przechowywać wiele książek. To podręczna biblioteka. Zamiast taszczyć książki mogę taki czytnik zabrać ze sobą wszędzie. Gdybym gdzieś wyjeżdżała wzięłabym 1 książkę, taką, tradycyjną, a teraz biorę czytnik i mam w nim mnóstwo książek. Mogę czytać którą chcę, nie jestem skazana na jedną. Nie muszę odkurzać książek stojących na półce. Pobieram darmowe e-booki, więc oszczędzam kasę. Książki w wersji papierowej nie są zbyt tanie. Odpowiadają ci te, które tam są? Mogę ściągnąć z sieci i wrzucić coś innego.
- Jest Stephen King i bardzo mi to odpowiada. – odpowiedział.
- Tak myślałam, że jego wybierzesz.
- Przestajesz być antytechniczna. Szok.
-  Chodzi ci o to, że kiedyś od techniki byłeś ty, bo bazowałam na twojej wiedzy. Co tylko coś się działo z kompem, telefonem, tabletem, drukarką to zgłaszałam to tobie, a ty znajdowałeś rozwiązanie.
- Chętnie ci pomagałem, doradzałem. Ty i zakup jakiegoś urządzenia… Gdybym sporządził listę coś takiego – w twoim wykonaniu – byłoby na jej samym końcu.
- Ponotowałam na co zwrócić uwagę. Co ważne, a co mało istotne. Chciałam by był i dotykowy i z przyciskami. Jedno i drugie jest przydatne. Obsługuje się lepiej dotykowo, ale podczas czytania lepiej sprawdzają się przyciski ze strzałkami. Miał mieć sześć cali, nie więcej, nie mniej, żeby wzroku nie męczył. Ważna jest wysoka rozdzielczość, pojemność baterii, by obsługiwał jak najwięcej formatów. DRM i E-papier to podstawa.
- Te dwa ostatnie co to takiego?
- Sprzedawcy e-booków zabezpieczają je Adobe DRM i przez to utrudniają życie pobierającym pliki na czytniki, które nie mają DRM. Jego brak może uniemożliwić użytkownikowi otwarcie niektórych plików. E-papier odróżnia czytnik od tabletu. To taki elektroniczny papier, który upodabnia stronę w czytniku do kartki w tradycyjnej książce. Wyświetlacz w tablecie świeci się, a w czytniku nie, żeby lepiej, przyjemniej czytało się.
- Możesz mi to pokazać?
- Jasne. Przed zakupem czytałam też o kontraście, odcieniach szarości, oświetleniu, bluetooth. Przerabiałam temat czytnika kart SD. Ma Wi-Fi, słuchawki, słownik, MP3. Niektóre czytniki nie mają menu w języku polskim, ale ten ma. Temu mojemu niestraszny kurz i woda. Można czytać nawet siedząc w wannie. Kiedyś, w trakcie kąpieli, czytałam książkę. Nie była moja. Wpadła do wody i była rozmoczona. Zadzwoniłam do kuzynki, żeby jej powiedzieć co się stało. Książkę dostała od swojego chłopaka. Jeszcze jej nie czytała. Chciałam odkupić. A ona na to, że nic się nie stało, bo nawet nie miała zamiaru jej czytać.
- Lubisz czytać? Nie widywałem cię z książką.
- Kiedyś dużo książek czytałam, kilkadziesiąt rocznie, ale raz bibliotekarka poleciła mi taką, w której uśpiono kota, a innym razem o psie poddanym eutanazji. Kocham zwierzęta i przeżywam ich śmierć. A wtedy, na dodatek mój kot … Odechciało mi się czytać. Do biblioteki już nie chodzę. Czasem coś przeczytam. Kiedyś skusiłam się na audiobooka. Fajnie słuchało się, gdy ktoś mi czytał. Niektóre czytniki e-booków to takie dwa w jednym.  Można samemu czytać, albo posłuchać jak lektor czyta. Mój też tak ma. Zmienia tekst czytany na słuchany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz