poniedziałek, 12 sierpnia 2019

fragment 7


     Przyszłam dzień później. Chciałam Mu wyjaśnić. Myślałam, że to coś zmieni – na lepsze, oczyści atmosferę.
- Przepraszam! Naprawdę mi strasznie przykro! Nie przypuszczałam, że aż tak to przeżyjesz. Wierz mi chciałam dla ciebie jak najlepiej. – powiedziałam.
- Co takiego?! Byłaś taka z myślą o mnie? Może jeszcze powiesz, że robiłaś to dla mojego dobra?
- Właśnie coś w tym stylu chciałam powiedzieć. Wyjąłeś mi to z ust.
- Że też sama siebie nie słyszysz… - Krystian kręcił głową z niedowierzaniem.
- Myślałam o twojej przyszłości.
- Mojej? Tylko mojej? Bez ciebie? – spytał Krystian.
- Tak.
- Ale dlaczego skoro ja tego nie chciałem? Wiesz jak bardzo nie lubię uszczęśliwiania mnie wbrew mojej woli, na siłę.
Mało brakowało, a wyjawiłabym Mu prawdę, opowiedziała wszystko od A do Z.
- Jest trudniej niż myślałam. – jęknęłam.
Oboje milczeliśmy. W końcu nie wytrzymałam.
- Wciąż nie mogę uwierzyć, że chciałeś skończyć ze sobą.
- Tak bywa, gdy życie boli.
- Różne sytuacje, zdarzenia, różni ludzie, różnie znoszą, przeżywają. Jedni lepiej, inni gorzej.
- Po tobie rozstanie spłynęło jak po kaczce, po mnie nie.
Chciałam zaprotestować, ale postanowiłam mu nie przerywać.
- Wstyd się przyznać, ale ta bezradność, bezsilność były nie do zniesienia. Wracałem do pustego mieszkania, nikt na mnie nie czekał. Ta cisza w mieszkaniu to było coś okropnego. Na każdym kroku było widać, że cię nie ma. Zabrałaś ubrania, buty ze wspólnej szafki, z półek swoje rzeczy. Gdzie się nie ruszyłem coś mi przypominało, że zostawiłaś mnie. To było przygnębiające, dołujące. Najpierw przeżyłem szok, potem niedowierzanie. Myślałem, że wystarczy poczekać i wrócisz. Czas mijał i nic się nie zmieniło. Dobijało mnie to. Czułem się jak w pułapce bez wyjścia. A z drugiej strony nic mi się nie chciało. Gdybym miał zwierzaka to może miałbym powód, żeby wstawać z łóżka, ogarnąć się, opiekować się nim, karmić. Chociaż może lepiej, że go nie było, bo zdechłby z głodu, z tęsknoty… jak ja.
     Łzy płynęły mi po policzkach. Dobrze, że nie patrzył na mnie.
Niestety spojrzał w moją stronę. Gdy ryczę mam czerwone oczy, wyglądam paskudnie i jestem zapuchnięta.
- Ale wyglądasz. – powiedział.
- Przyganiał kocioł garnkowi. – sam też nie wyglądał dobrze. Był strasznie blady, jakiś taki mizerny.
**********
- Dlaczego robiłaś to wszystko by zniszczyć to, co nas łączy…ło? To było konieczne? Poznałaś kogoś? Może wróciłaś do niego?
- Studiowanie razem to był zły pomysł. – wypaliłam prosto z mostu, bez owijania w bawełnę.
- I tylko o to chodzi?
- Nie tylko. – odpowiedziałam.
- Więc o co jeszcze?
- Nie zrozumiesz tego.
- Chcę wiedzieć! Nie uważasz, że należą mi się wyjaśnienia? Co się dzieje, albo co się stało?
- Czułam się stara. Za stara… dla ciebie. I nieodpowiednia.
- Co takiego? Za stara? Nieodpowiednia?
- Te wszystkie dziewczątka, które kręciły się koło ciebie to siksy, takie obrzydliwie młode. Stawały na rzęsach byś zwrócił na nie uwagę. I pewnie którejś w końcu to się uda. Zakładały się, która dopnie swego.
- Czy zrobiłem coś przez co miałaś podstawy by tak myśleć? Kocham cię! Jestem wierny jak pies. Jak ta twoja świętej pamięci Saba.
- Czasem nawet patrzysz na mnie tak jak ona. – zaśmiałam się.
- Tylko na ciebie, nie na inne. Coś ty sobie ubzdurała? Nie interesują mnie inne, zwłaszcza te dziunie ze studiów! Jak one wyglądają. To chyba nie makijaże, a maski.
- Niestety widziałam je.
Te kuse, przylegające do ciała ciuchy podkreślające ich super figury. A ja taka przeciętna, nieciekawa.
- Ale one są bardzo zainteresowane tobą.
- I co z tego? Do tego trzeba dwojga.
- Obawiam się, że wcześniej, czy później możesz …
- Sto razy bardziej wolałbym płukanie żołądka niż takie podejrzenia.
- Wiedziałam, że nie zrozumiesz, a mnie to męczy. Im bardziej one lubiły ciebie tym mniej mnie. To akurat miałam gdzieś, ale widziałam jak się produkują, żeby zająć moje miejsce. Czułam, że nie mam z nimi szans. W życiu różnie bywa. Chwila moment i ludzie lądują w łóżku, a potem mówią, że nie wiedzą jak to się stało.
- Nie wiem co odpowiedzieć, co zrobić byś przestała tak źle myśleć, zwłaszcza o sobie.
- Twoi rodzice pewnie ucieszyli się, że ich syn nie spotyka się z kimś takim jak ja?
-  Ojciec nie ma nic przeciwko tobie.  Szanuje moje wybory. Bez szemrania godzi się z tym, że podejmuję własne decyzje.
- Nie to co twoja matka.
- Ona jest niereformowalna. Ojciec był tu. Wygadał się, że matka rozmawiała z tobą. Chciałem cię o to zapytać. Czego od ciebie chciała? Ma cięty język. Bywa złośliwa. Lubi oceniać i krytykować. Nachodziła cię?
Bardzo trafnie opisał swoją mamuśkę. Wredna baba!
- Nie ma o czym opowiadać.
     Może powinnam mu opowiedzieć, że nie raz mnie nachodziła, mówiła przykre rzeczy, chciała bym dała spokój jej synowi, wytykała mi mój wiek i nie tylko. Kobieta nie zna mnie, a mimo to bardzo nie lubi.
Kawa na ławę i sprawa załatwiona. Ale nie mogłam Mu wyjawić całej prawdy. To by w niczym (Jemu) nie pomogło, a mogłoby tylko zaszkodzić.
- Była tutaj? Odwiedziła cię?
- Nie. Zastanawiające, bo ponoć obwinia się o to, co zrobiłem. Nie wiem dlaczego.
     Mnie to nie dziwiło. Ta kobieta bardzo przyczyniła się do tego, że jej syn tak cierpiał i w akcie desperacji otarł się o śmierć. Ja też ponosiłam za to winę. Ale nie widziałam innego wyjścia jak odejście od Niego.
**********
     Byłam 3 lata starsza od Krystiana, ale przez to jak nam się poukładało w życiu  na studiach czułam się bardzo staro. Gdy wpadł na pomysł studiowania razem, tego samego, ja miałam 24 lata, a On 21. To były moje drugie studia. Jeden kierunek już skończyłam. Potem rok podróżowałam, zwiedzałam świat ze swoim chłopakiem Tobiaszem, którego poznałam w szkole średniej. Chodziliśmy do tej samej klasy i od pierwszej klasy byliśmy parą. Byłam z nim 9 lat (całą szkołę średnią, całe studia i jeszcze rok).
Krystian skończył liceum, nie zdał matury. Poznałam Go między moją jedną podróżą z Tobiaszem, a drugą.
Jeździł jako kurier. Dostarczał mi paczki. Zaiskrzyło. Gdy już byliśmy razem nadal pracował w firmie kurierskiej. Zrezygnował ze względu na studia dzienne.
Nasze „koleżanki” były jeszcze nastolatkami. Miały 19 lat.
**********
- Planowałeś to? Oczywiście, że tak. Nagromadziłeś sporo leków. Dlaczego nie zadzwoniłeś? – spytałam.
- Do kogo? Do ciebie? Zerwałaś ze mną. Mieliśmy pogadać jak dwoje przyjaciół, czy jako kto?
- Ktoś ci pomagał? – spytałam.
- W jakim sensie? Pytasz, czy ktoś robił mi zakupy, przynosił coś do jedzenia, czy o kupno leków? Okłamałem wszystkich, że wyjechałem. Dlaczego wtedy przyszłaś? Po co tak właściwie? – teraz on miał do mnie pytanie.
- Słyszałam, że stałeś się odludkiem. Nie dawało mi spokoju to, co mówiono o tobie.
- Naprawdę?
- Oczywiście!
Jakub mnie poprosił bym sprawdziła, czy Krystian żyje, czy nie zrobił czegoś głupiego. Nie uwierzył, że wyjechał. Chodził do niego, dobijał się do drzwi, ale przyjaciel mu nie otwierał. Telefon milczał. Pewnie wyciszył go.
Poszłam, bo miałam klucze, a Jakub nie.
Tak jak on martwiłam się o Krystiana.
- Gdy przyszłaś coś we mnie pękło. Zobaczyłem, że nie wracasz, bo nie miałaś swoich rzeczy, transporterka z kotem, tylko torebkę. Wtedy, chwilę przed twoim przyjściem rozmyślałem jak bardzo za tobą tęsknię. Myślałem jak mi bez ciebie źle i marzyłem byś przyszła, wróciła. Miałem do ciebie kilka pytań. To był impuls. Miałem leki i je łyknąłem. Chciałem zasnąć.
- Chciałeś zakończenia problemu, tu i teraz. Chciałeś się obudzić i żeby to był tylko zły sen. Chciałeś się obudzić prawda? Powiedz, że skłamałeś mówiąc, że nie chciałeś by cię odratowano.
Nie odpowiedział.

     Lekarz mówił mi, że On planował to, bo zbierał leki, ale takie mniej toksyczne i mniej szkodliwe. Asekurował się, żeby po odratowaniu nie było skutków ubocznych np. uszkodzonej wątroby. Jak zwykle przygotowany. Chociaż nie przewidział wszystkiego. Nie był w stanie. Po płukaniu żołądka pojawiło się krwawienie.

Gdybym do Niego nie poszła nie zrobiłby tego. Nie łyknąłby tych leków.
**********
     Przyjaźń Krystiana i Jakuba trwała od zawsze. Poznali się wieki temu, polubili się i od tego czasu łączyło ich coś bardzo wyjątkowego, szczególnego. Chodzili do tego samego przedszkola, potem do tej samej podstawówki i do tej samej klasy w szkole średniej.
Obaj byli fanami filmu o dwóch wkraczających w dorosłość chłopakach, których przyjaźń zostaje wystawiona na próbę, gdy jeden z nich poznaje dziewczynę. Rolę jednego z nich – Marka – gra Emilio Estevez.  On też napisał scenariusz, a miał w dniu premiery filmu 23 lata.
     Krystian i Jakub postanowili, że żadna dziewczyna, kobieta nie zniszczy ich przyjaźni, nie zagrozi jej. Trzymali wybranki swoich serc z dala. Nie było mowy o wypadach gdzieś w 2 pary, ani do lokalu, ani do kina, ani gdzieś na kilka dni.
Miałam nigdy nie poznać Jakuba. Tak uzgodnili i ani Krystian, ani tym bardziej ja nie znaliśmy dziewczyn, a później żony Jakuba. Po prostu, gdy się spotykali to zawsze bez swoich drugich połówek, żeby stosunki damsko – męskie nie miały negatywnego wpływu na ich wieloletnią przyjaźń.
Poznałam Go. Wcześniej miałam wrażenie, jakby to był jakiś taki wymyślony przyjaciel Krystiana choć wiedziałam, że istnieje. Widziałam zdjęcia z dzieciństwa Krystiana. Był na nich z Jakubem, ale fotek z czasów ich dorosłości miałam nie oglądać, bo a nóż zakochałabym się i byłby koniec przyjaźni.
Mówił o nim, rozmawiali przez telefon, spotykali się by na przykład pojeździć motorami, co obaj uwielbiali. Wiedziałam tylko, że Jakub pracował u ojca Krystiana. Był jego prawa ręką. Pan Wingner ufał mu i traktował jak własnych synów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz