W pierwszą
rocznicę śmierci Krystiana, przy Jego grobie spotkałam teścia.
Powiedziałam; „dzień dobry”. Odpowiedział, że przeze mnie
nie jest dobry. Krzyczał, awanturował się.
- To przez ciebie mój syn nie żyje! Jak śmiesz pojawiać
się tutaj!? I to z bękartem, i z gachem! Zabierz dzieciaka, niech nie kręci się
przy jego grobie!
Cristina zaczęła płakać.
Dobrze, że nie byłam sama. Bruno mi towarzyszył.
- Co pan narobił! Dziecko pan przestraszył! Sara weź
Krisi i idźcie do samochodu.
- Patrz Natan jakiego ma obrońcę. A jak szybko znalazła
sobie pocieszyła po rozwodzie! –
powiedział Wingner do syna.
- Jestem kuzynem Sary, jej bratem stryjecznym. Wnuczkę
pan przestraszył i doprowadził do łez. Żegnam!
- Słyszałeś co on wygaduje? - Wingner senior był oburzony.
- Tato, to córka Krystka.
- Następny plecie bzdury! Twój brat przewraca się w
grobie!
- Jeśli nas widzi, czy słyszy, w co wątpię, to wkurwia
się, że tak traktujesz Sarę i ich dziecko.
- Matka miała rację, że ty i ona tworzylibyście niezłą
parę. Wiekowo na pewno byście lepiej do siebie pasowali niż ona z twoim
młodszym bratem.
- Jeśli mowa o wieku to lepiej pasowałbym do twojej
drugiej żony. Ale nie gustuję w takich sztucznych, dmuchanych lalkach. No i nie
mam na koncie tyle co ty.
- Uważaj, bo zaraz możesz stracić pracę! Będziesz
bezrobotny i bez pieniędzy!
- Jako informatyk szybko znalazłbym inną. Chcesz się
przekonać? Nie zwolnisz mnie. To twoja firma, ale co ludzie by powiedzieli?
- Następny dostaje na łeb z powodu… Przez tą tam. –
krzyknął Wingner senior za odchodzącym synem.
- Sara dobrze, że miałaś bodyguarda. – powiedział Natan.
– Miło z waszej strony, że poczekaliście na mnie.
- Zapraszam was do mnie. – zaproponował Bruno.
- Kuzyn powiadasz? – Natan pytanie kierował do Bruna.
- Naprawdę jestem jej kuzynem. Nasi ojcowie są braćmi.
Bruno.
- Natan. Szwagier Sary. Czyli można powiedzieć, że
wszyscy jesteśmy rodziną.
- Rozmowa z ojcem nie należała do przyjemnych. –
wywnioskowałam po tym co widziałam, gdy czekaliśmy na niego.
- To nic takiego, zaraz mi przejdzie. Szybko mi mija.
Stary dureń, błazen. Nie dogadujemy się. Pierdzieli trzy po trzy. Ale to chyba
taki wiek, bo zdarza mu się to coraz częściej.
- Powiedz, że nie poszło wam o mnie, albo o Krisi. – nie
chciałam by kłócił się z ojcem z mojego powodu.
- Mogę skłamać jeśli chcesz.
- Z kim on był? – zapytałam.
- To jego druga żona. Martusia. Zdzira jedna. Szukała
frajera, który zasponsoruje biednej sekretareczce sztuczne cycki i znalazła.
Chyba poszukam roboty u kogoś innego.
- Jakiej? – zapytał Bruno.
- Jestem informatykiem.
- Możesz pracować u mnie.
- Lepiej nie.
- Dlaczego?
- Jestem bardzo podatny na kobiece wdzięki. Lubię
romansować, w pracy również. – wyjaśnił Natan.
- Nie owijasz w bawełnę. Cenię szczerość. Zatrudniam
prawie samych facetów. Taka branża.
- Salon fryzjerski? – zapytał Natan. Zaśmiałam się. Bruno
też.
- Nie. Biuro projektowe, budowlanka.
- Dlaczego twoja macocha nie podeszła tylko stała przy
samochodzie, którym przyjechała z twoim ojcem? – nurtowało mnie to.
- Pewnie ze względu na mnie.
- Czy uległa twojemu urokowi, albo ty jej? – spytałam
chociaż domyślałam się co odpowie.
- Tak. Najgorsze, że Krystian to widział. Wiedział jaki
jestem, że mam słabość do płci przeciwnej, ale mu o tym nie opowiadałem. Nie
prowadziłem z nim nawet męskich rozmów. To mój młodszy brat. Nakrył nas. Miał
doła. Zastanawiał się, czy powiedzieć ojcu. A teraz nasza macoszka boi się, że zza grobu pasierb
wyjawi jej sekret i skończy się wyciąganie kasy od naszego ojca. Czy on nie
wygląda żałośnie z tą swoją Martusią? Sypia w maseczce tlenowej, ledwo chodzi,
a sponsoringu mu się zachciewa.
- Natan! Casanovo. Nawet z nią uprawiałeś seks? Jesteś
jej przybranym synem. Kiedy to było?
- Pierwszy raz z dziesięć lat temu.
- Pierwszy? Było więcej razy? Czy ona była już żoną
twojego ojca? Chyba tak. Krystian coś o niej wspomniał w szpitalu. I nazwał ją
jego żoną. To było naście, nie dziesięć lat temu.
- No była już z naszym ojcem. Ale ona już taka jest.
Puszczalska. Bruno by poszedł do niej, zaoferował kasę na powiększenie tyłka,
czy ust i by zdradziła starego męża.
- Nieźle zarabiam, ale nie przepuszczam kasy na takie
głupoty. – powiedział mój kuzyn.
- No właśnie widzę, że dobrze ci się powodzi. Samochód,
teraz taki dom. Jaki wielki garaż. Co tam trzymasz?
- Zapraszam. Skoro pytasz pokażę ci.
- Propozycja pracy u ciebie jest nadal aktualna? –
powiedział Natan widząc trzy samochody Bruna.
- Tak.
- Czeka mnie harówka i brak czasu na przyjemności? Na
wydawanie zarobionych pieniędzy? Nie chcę być pracoholikiem jak mój brat.
- Nie. Moje motto to: „żyj i daj żyć innym”. Ale
wolałbym, żebyś nie romansował w godzinach pracy.
- Da się zrobić szefie.
- Natan! Co z Patrykiem? – zapytałam szwagra.
- Grób ojca odwiedza w godzinach, gdy doszło do wypadku. Po
południu. Teraz jest obrażony, bo do osiemnastki nie może jeździć… na motorze.
- Ma motor? – byłam w totalnym szoku.
- Tak. Pierwszy Krystiana. Chłopak mieszka u dziadka,
mojego ojca. Gdy dowiedział się o motorze zarekwirował go. Młody boi się, że
nie odzyska tego suzuki. Mamy dylemat, czy oddać mu, czy nie. Nie odpuści.
Wcześniej, czy później i tak będzie jeździć. Może lepiej byłoby kupić inny,
nowszy.
- Krystian pozostawił po sobie pamiątki… Patryk dostał
motor, a ja mam Krisi.
**********
Rok później
już nie spotkaliśmy się przy grobie Krystiana. Poprosiłam Natana by mnie
uprzedził kiedy możemy pojechać na grób, żebyśmy nie spotkali jego ojca, a
mojego teścia.
Wingner senior dla odmiany bardzo chciał zobaczyć tą niby
córkę swojego zmarłego syna. Zadzwonił do Natana. Zapytał:
- Gdzie ona jest z tą małą?
„Ona” to znaczy ja.
Za moją zgodą szwagier powiedział, że jesteśmy w galerii
handlowej, a dokładniej w sali zabaw.
Wingner przyszedł, usiadł przy stoliku i obserwował nas. Natan
siedział w basenie wypełnionym kolorowymi piłkami. Krisi zachwycona
przedzierała się do niego. Podeszła do wujka i popchnęła go. Ten poleciał do
tyłu i udawał, że tonie wśród piłek. Oboje zaśmiewali się. Natan wyłonił się, a
Krisi niby uciekała przed nim do mnie. Aż piszczała z radości. On, wśród piłek,
na czworaka gonił ją. Świetnie się bawili. Potem budowali z klocków zamek dla
małej księżniczki.
Gdy opuszczałam z Krisi salę zabaw zatrzymał mnie teść.
Chciał porozmawiać. Nie byłam ciekawa o czym. Powiedziałam, że nie mam czasu i
ochoty. Nie miałam mu nic do powiedzenia. Poszłam z córeczką pochodzić po
sklepach. Natan i Bruno razem z nami. Wyszliśmy objuczeni torbami, bo wujkowie
bardzo rozpieszczali Krisi.
Natan pokazał
ojcu filmiki. Nakręcił Krisi w różnych sytuacjach.
- Ta mała… Tu przypomina… Krystiana. Gdy był dzieckiem
też robił tak jak ona.
- Zapewniam cię, że to jego córka!
- Skąd możesz to wiedzieć? Testów dna nie było, bo niby
jak.
- Krystek mi mówił.
- Ale przecież rozwiedli się!
- Mówię ci, że Krisi jest twoją wnuczką. Pracowałem z
nim, rozmawialiśmy. On był wierny Sarze, a ona jemu. Zdrada nie była przyczyną
ich rozwodu, a jego pracoholizm. Nic tylko pracował. Zaniedbywał żonę. Nigdzie
jej nie zabierał, nigdzie nie chodzili, nie bywali, nie wyjeżdżali razem.
Wymówką była praca, albo Patryk. Krystek nie latał z nią do jej ojca. Sara
odwiedzała go sama. Oddalili się od siebie. Zbyt wiele ich różniło i z czasem niewiele
łączyło. Wiesz jaki on popełnił błąd?
- Nie.
- Nie powinien adoptować Ingi – siostry Patryka. Ona
męczyła się z nimi, a oni z nią. Przez pracę nie zajmował się rodziną. Sara
opiekowała się nieswoimi dziećmi. Krystek jej w tym nie pomagał. Przestali
cokolwiek robić razem. I jeszcze woził dzieciaki do rodziców Amandy zamiast
święta spędzać z żoną.
- Dlaczego tak o nich mówisz? O niej dobrze, a o bracie
źle? – Wingner senior był niemile zaskoczony.
- Bo taka jest prawda.
- Masz do niej słabość? Do jej córki również. Latasz do
nich, do Włoch. Widziałem jaka ta mała jest ci bliska.
- Uwielbiam Krisi. Myślę, że Krystek chciałby, żebym w
miarę możliwości, opiekował się jego córeczką. Lubię spędzać z nimi urlopy.
Mnie i Sarę nic nie łączy. Wiedział, że ona jest dla mnie jak kuzynka, siostra.
Kibicowałem im.
- Muszę przyznać, że ta mała jest coraz bardziej do niego
podobna. Dziwne ma imię.
- Cristina. Mieszkają we Włoszech, Sara tam ją urodziła
to ma włoskie imię, ale wybrała takie, by było jak najbardziej zbliżone do imienia
Krystian. Jakub do niego mówił Kris… On Kris, a ona Krisi.
Natan kontynuował oświecanie ojca:
- To nie wina Sary, że Krystek nie żyje. On nie popełnił
samobójstwa. Jakub i Krystek 17 kwietnia jeździli razem motorami. Zatrzymali
się. Potem ścigacz Jakuba odmówił posłuszeństwa. Krystek pojechał po pomoc, czy
paliwo. Długo nie wracał. Jakub dzwonił do niego, ale przyjaciel nie odbierał.
Zadzwonił pod 112. Przyjechali i znaleźli go.
- Skąd to wiesz? – spytał senior rodu Wingnerów.
- Od Jakuba. Spotkałem go na cmentarzu. Krystek, tuż
przed śmiercią, dzwonił do kogoś. Nie do ciebie, nie do mnie, nawet nie do
Jakuba, a do Sary. Ale nie zdążył nic jej powiedzieć. Kochał ją. I celowo
doprowadził do rozwodu. Chciał by spełniła swoje marzenie i wróciła do Włoch.
On nie wyobrażał sobie tam życia. Bał się, że nie znalazłby pracy, bo nie znał
włoskiego. Mówiłem mu, że teść pomoże, coś dla niego znajdzie. Ilu Polaków
pracuje z ojcem Sary. A języka mógł się nauczyć. Postanowił zostać w Polsce.
Brakowało mu jej. Myślał, że jeśli Inga zamieszka z siostrą Amandy Sara wróci.
Ale dowiedziała się o tym dopiero po śmierci Krystka.
- Dlaczego nie powiedziałeś mi o tym wcześniej?
- Unikam wszystkiego co ma związek z tamtym dniem. –
wyjaśnił ojcu Natan.
- Rozumiem. Nie chcesz do tego wracać.
- Nikt kto nie musiał identyfikować martwego brata nie
zrozumie tego. Mam koszmary. Nigdy nie zapomnę jak wyglądał. Rozmowy z policją
też nie należały do przyjemnych. Jakie oni muszą straszne rzeczy przekazywać
ludziom, jakie zmasakrowane ciała, trupy oglądać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz