Patryk (w wieku jedenastu lat) nie wiadomo
skąd i od kogo „dowiedział się”, że Jego (młodsza o trzy lata) siostra żyje.
Oznajmił nam to. Byliśmy w szoku. Chciał wiedzieć co z nią. Jaka jest prawda –
żyje, czy nie.
- Nie mogę tu sobie żyć w
najlepsze, gdy z nią, z moją siostrą, nie wiadomo co się dzieje.
- Młody! – powiedział do
syna Krystian. – Ona nie żyje! U-ma-rła!
- Skąd ta pewność?
- Tak powiedzieli w
szpitalu, w którym ona urodziła się. – wyjaśnił mu ojciec.
- Ale mogli skłamać. –
zasugerował Patryk.
- Po co mieliby zrobić coś
takiego? – spytałam.
- Nie wiem, ale chcę
wiedzieć jak jest. Proszę tato! Dowiedz się. Będę grzeczny, będę sprzątać swój
pokój i wynosić śmiecie.
- I bez tego powinieneś
robić to wszystko.
- Zrobię co chcesz tylko
dowiedz się. Plis! – nalegał Młody.
- Idź odrobić lekcje. –
chciałam by Patryk już przestał męczyć Krystiana. Jeszcze tego brakowało by
miał problemy w szkole z powodów, którymi dobijał nas od pewnego czasu.
- A mówią, że małe dzieci
to mały kłopot… - powiedział do mnie mężuś.
Ugryzłam się w język i nie
powiedziałam, że (ponoć) duże dzieci to duży kłopot. To było dopiero przed
nami.
**********
- Dlaczego nic nie
robicie, żeby moja siostra znalazła się i zamieszkała z nami? – kolejnego dnia
Młody znowu powrócił do tematu.
- Skąd ten pomysł, że ona
żyje? – spytał Patryka Krystian.
- Mojego kolegi kuzyn
chodzi do innej szkoły. Chodziła z nim do klasy dziewczynka, ale przestała. I
on, jak mnie zobaczył, powiedział, że była bardzo podobna do mnie.
- To o niczym nie
świadczy.
- Traktujesz mnie jak dziecko!
– powiedział Młody i poszedł do swojego pokoju. Mówi tak, gdy brakuje mu
argumentów i nie wie jak kontynuować rozmowę z dorosłymi.
- Kiedy to się skończy? –
zapytałam męża.
- Skąd mam to wiedzieć?
Nie jestem jakąś pieprzoną wróżką! Nie mam szklanej kuli, nie wróżę z fusów.
- Nie było tematu. –
miałam zamiar iść do kuchni zrobić kolację.
- Sara przepraszam! Sajgon
w pracy. Wracam do domu, a tu znowu temat jego siostry.
- Rozumiem.
- Co o tym wszystkim
myślisz? – spytał mnie.
- Może coś w tym jest.
Może ona żyje? Wiem, że raczej nie, ale nie jest to takie całkiem niemożliwe.
- Myślisz, że Młody może
mieć rację?
- Hipotetycznie, tak.
Twoja eks, Amanda, zostawiła dla ciebie list dotyczący Patryka. Dlaczego młoda
kobieta, tak na wszelki wypadek, informowała cię i to listownie, o tym że
jesteś ojcem jej dziecka? Powinna spotkać się z tobą, pogadać, powiedzieć o Patryku.
Może bała się tego mężczyzny, może był zazdrosny, kontrolował ją?
- Nie wiemy nic o niej, o
jej życiu, o facecie, który był ojcem jej córeczki.
- No właśnie.
- Trzeba podrążyć, temat. –
powiedział Krystian.
Bałam się, że możemy
żałować tej decyzji. Miałam złe przeczucia.
**********
- Cześć Jakub! Znasz może
kogoś w szpitalu, w którym urodził się Patryk? – Krystian zadzwonił do swojego
przyjaciela.
- Potrzebny jakiś
specjalista? Znajomy lekarz? Jeśli będę w stanie pomóc, wiesz, że to zrobię.
- Dzięki!
- Jeszcze nie ma za co
dziękować.
- Młody coś sobie ubzdurał
i nas zadręcza. Chce byśmy ustalili, czy jego siostra naprawdę nie żyje.
- Skąd, nagle, wzięło mu
się coś takiego? – chciał wiedzieć Jakub.
- Ktoś powiedział
dzieciakowi, że jest bardzo podobny do pewnej dziewczynki i Patryk nie
odpuszcza. Wcześniej coś mówił na ten temat. I dzisiaj znowu zaczął.
- Zobaczę co da się
zrobić. Może coś ustalę. Dam ci znać.
**********
- Widziałem ją! –
powiedział Patryk zaraz po wejściu do domu. Był przejęty, podekscytowany.
- Kogo? – zapytałam.
- No ją, tę dziewczynkę
podobną do mnie, tę która może być moją siostrą.
Młody poszedł do kuchni.
Po coś do picia, albo do jedzenia.
Jęknęłam, westchnęłam i
pomyślałam: „znowu się zaczyna”.
Nie wiedziałam, czy
zapytać go o szczegóły, czy milczeć i liczyć na zakończenie tematu.
- Byliśmy z klasą w kinie.
Przyszły też dzieci z innych szkół. Patrzyliśmy na siebie, ja na nią i ona na
mnie. Chyba pomyślała to, co ja, że jesteśmy rodzeństwem. Muszę zadzwonić do
taty i mu to powiedzieć. – wyjaśnił. Bardzo szybko mówił.
- Tata jest w pracy. –
chciałam oszczędzić mężusiowi słuchania tego.
- Wiem, ale to bardzo ważne.
Pomyślałam, że Krystian
będzie „zachwycony”. Zaczynał mieć dosyć tematu rzekomo żyjącej siostry swojego
syna.
No i Młody zadzwonił by
podzielić się z ojcem tymi rewelacjami.
**********
Krystian, kilka minut później zadzwonił do
mnie.
- On nie odpuści. Wykończy
nas. Ale jest uparty…
- Ma to po tatusiu. Może
powinniśmy mu powiedzieć, że detektywi szukają informacji o jego siostrze, że Inga
prawdopodobnie naprawdę żyje? – tak właśnie myślałam.
Może uspokoiłby się, albo
wręcz przeciwnie - dopiero by się nakręcił, niecierpliwił. Trudno przewidzieć.
- Nie! Ustaliliśmy, że nie
zrobimy tego dopóki nie będzie pewności. Postanowiliśmy, że nie będziemy robić
mu nadziei i niech tak pozostanie. Jeśli dziewczynka żyła, ale z jakichś
powodów już nie żyje? Chodziła do szkoły i nagle przestała. Bardzo by to
przeżył.
- Może zmieniła szkołę?
Ludzie przeprowadzają się. Oby detektywi szybko ją znaleźli, bo gotów zrobić
coś głupiego.
- To mały chłopiec. Nie
zrobi tego co ja wieki temu!
- Nie to miałam na myśli!
– nie pomyślałam o samobójstwie – A jeśli wpadnie na pomysł, żeby uciec z domu
i na własną rękę jej szukać?
- Sam z siebie nie
zrobiłby czegoś takiego. Ma dopiero 11 lat. Nawet tak nie mów, bo usłyszy i
podchwyci pomysł.
**********
Detektywi ustalili, że Amanda (matka
Patryka i jego siostry) urodziła nieślubną córkę Ingę. Ojciec dziecka namawiał
ją by usunęła ciążę, ale mimo, że bała się go, nie zrobiła tego. Chciała
urodzić. Zapewniała, że sama sobie poradzi i bez żadnej pomocy z jego strony
wychowa dziecko. Umarła. Ojciec dziewczynki załatwił, że w szpitalu kłamano, iż
noworodek nie żyje. Oddał gdzieś, komuś swoją malutką córeczkę. Nie chciał by
ktoś dowiedział się, że molestował swoją pracownicę. Nie mógł dopuścić do tego,
żeby jego bogata, wpływowa, mająca wielu znanych znajomych żona wiedziała o
jego nieślubnym dziecku. Bał się rozwodu. Bez żony był nikim. Straciłby
wszystko – dom, pracę, swoje dotychczasowe życie w luksusie. Zostałby bezdomnym
i bezrobotnym, bez szans na poprawę swojej sytuacji. Małżonka nie mogła się
dowiedzieć o kochance i o dziecku.
Dziewczynka, po śmierci matki (Amandy),
trafiła do pewnej rodziny. Jej „rodzice” bezskutecznie starali się od dłuższego
czasu o własne dziecko. I doczekali się. Chłopiec był bardzo chory i niepełnosprawny.
Ojciec uciekł, matka została sama z dwójką dzieci. Mnóstwo czasu spędzała w
szpitalach, przy synku. Ingą nie miał kto się zajmować dlatego trafiła do domu
dziecka. Tam detektywi odnaleźli
dziewczynkę, a my ją adoptowaliśmy. Trochę to trwało i kosztowało, ale w końcu
siostra Patryka zamieszkała z nami. Młody był szczęśliwy. Z tego wszystkiego
nie zadawał pytań dotyczących rodziców Ingi. Wiedziałam, że kiedyś to nastąpi.
Bałam się tej chwili, gdy trzeba będzie mu powiedzieć, że ona i on mieli tą samą
matkę i ja nią nie byłam. Może zaczną się teksty typu: „Nie muszę cię słuchać,
bo nie jesteś moją mamą”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz