piątek, 20 września 2019

Fragment 21.


     Patryk (w wieku jedenastu lat) nie wiadomo skąd i od kogo „dowiedział się”, że Jego (młodsza o trzy lata) siostra żyje. Oznajmił nam to. Byliśmy w szoku. Chciał wiedzieć co z nią. Jaka jest prawda – żyje, czy nie.
- Nie mogę tu sobie żyć w najlepsze, gdy z nią, z moją siostrą, nie wiadomo co się dzieje.
- Młody! – powiedział do syna Krystian. – Ona nie żyje! U-ma-rła!
- Skąd ta pewność?
- Tak powiedzieli w szpitalu, w którym ona urodziła się. – wyjaśnił mu ojciec.
- Ale mogli skłamać. – zasugerował Patryk.
- Po co mieliby zrobić coś takiego? – spytałam.
- Nie wiem, ale chcę wiedzieć jak jest. Proszę tato! Dowiedz się. Będę grzeczny, będę sprzątać swój pokój i wynosić śmiecie.
- I bez tego powinieneś robić to wszystko.
- Zrobię co chcesz tylko dowiedz się. Plis! – nalegał Młody.
- Idź odrobić lekcje. – chciałam by Patryk już przestał męczyć Krystiana. Jeszcze tego brakowało by miał problemy w szkole z powodów, którymi dobijał nas od pewnego czasu.
- A mówią, że małe dzieci to mały kłopot… - powiedział do mnie mężuś.
Ugryzłam się w język i nie powiedziałam, że (ponoć) duże dzieci to duży kłopot. To było dopiero przed nami.
**********
- Dlaczego nic nie robicie, żeby moja siostra znalazła się i zamieszkała z nami? – kolejnego dnia Młody znowu powrócił do tematu.
- Skąd ten pomysł, że ona żyje? – spytał Patryka Krystian.
- Mojego kolegi kuzyn chodzi do innej szkoły. Chodziła z nim do klasy dziewczynka, ale przestała. I on, jak mnie zobaczył, powiedział, że była bardzo podobna do mnie.
- To o niczym nie świadczy.
- Traktujesz mnie jak dziecko! – powiedział Młody i poszedł do swojego pokoju. Mówi tak, gdy brakuje mu argumentów i nie wie jak kontynuować rozmowę z dorosłymi.
- Kiedy to się skończy? – zapytałam męża.
- Skąd mam to wiedzieć? Nie jestem jakąś pieprzoną wróżką! Nie mam szklanej kuli, nie wróżę z fusów.
- Nie było tematu. – miałam zamiar iść do kuchni zrobić kolację.
- Sara przepraszam! Sajgon w pracy. Wracam do domu, a tu znowu temat jego siostry.
- Rozumiem.
- Co o tym wszystkim myślisz? – spytał mnie.
- Może coś w tym jest. Może ona żyje? Wiem, że raczej nie, ale nie jest to takie całkiem niemożliwe.
- Myślisz, że Młody może mieć rację?
- Hipotetycznie, tak. Twoja eks, Amanda, zostawiła dla ciebie list dotyczący Patryka. Dlaczego młoda kobieta, tak na wszelki wypadek, informowała cię i to listownie, o tym że jesteś ojcem jej dziecka? Powinna spotkać się z tobą, pogadać, powiedzieć o Patryku. Może bała się tego mężczyzny, może był zazdrosny, kontrolował ją?
- Nie wiemy nic o niej, o jej życiu, o facecie, który był ojcem jej córeczki.
- No właśnie.
- Trzeba podrążyć, temat. – powiedział Krystian.
Bałam się, że możemy żałować tej decyzji. Miałam złe przeczucia.
**********
- Cześć Jakub! Znasz może kogoś w szpitalu, w którym urodził się Patryk? – Krystian zadzwonił do swojego przyjaciela.
- Potrzebny jakiś specjalista? Znajomy lekarz? Jeśli będę w stanie pomóc, wiesz, że to zrobię.
- Dzięki!
- Jeszcze nie ma za co dziękować.
- Młody coś sobie ubzdurał i nas zadręcza. Chce byśmy ustalili, czy jego siostra naprawdę nie żyje.
- Skąd, nagle, wzięło mu się coś takiego? – chciał wiedzieć Jakub.
- Ktoś powiedział dzieciakowi, że jest bardzo podobny do pewnej dziewczynki i Patryk nie odpuszcza. Wcześniej coś mówił na ten temat. I dzisiaj znowu zaczął.
- Zobaczę co da się zrobić. Może coś ustalę. Dam ci znać.
**********
- Widziałem ją! – powiedział Patryk zaraz po wejściu do domu. Był przejęty, podekscytowany.
- Kogo? – zapytałam.
- No ją, tę dziewczynkę podobną do mnie, tę która może być moją siostrą.
Młody poszedł do kuchni. Po coś do picia, albo do jedzenia.
Jęknęłam, westchnęłam i pomyślałam: „znowu się zaczyna”.
Nie wiedziałam, czy zapytać go o szczegóły, czy milczeć i liczyć na zakończenie tematu.
- Byliśmy z klasą w kinie. Przyszły też dzieci z innych szkół. Patrzyliśmy na siebie, ja na nią i ona na mnie. Chyba pomyślała to, co ja, że jesteśmy rodzeństwem. Muszę zadzwonić do taty i mu to powiedzieć. – wyjaśnił. Bardzo szybko mówił.
- Tata jest w pracy. – chciałam oszczędzić mężusiowi słuchania tego.
- Wiem, ale to bardzo ważne.
Pomyślałam, że Krystian będzie „zachwycony”. Zaczynał mieć dosyć tematu rzekomo żyjącej siostry swojego syna. 
No i Młody zadzwonił by podzielić się z ojcem tymi rewelacjami.
**********
     Krystian, kilka minut później zadzwonił do mnie.
- On nie odpuści. Wykończy nas. Ale jest uparty…
- Ma to po tatusiu. Może powinniśmy mu powiedzieć, że detektywi szukają informacji o jego siostrze, że Inga prawdopodobnie naprawdę żyje? – tak właśnie myślałam.
Może uspokoiłby się, albo wręcz przeciwnie - dopiero by się nakręcił, niecierpliwił. Trudno przewidzieć.
- Nie! Ustaliliśmy, że nie zrobimy tego dopóki nie będzie pewności. Postanowiliśmy, że nie będziemy robić mu nadziei i niech tak pozostanie. Jeśli dziewczynka żyła, ale z jakichś powodów już nie żyje? Chodziła do szkoły i nagle przestała. Bardzo by to przeżył.
- Może zmieniła szkołę? Ludzie przeprowadzają się. Oby detektywi szybko ją znaleźli, bo gotów zrobić coś głupiego.
- To mały chłopiec. Nie zrobi tego co ja wieki temu!
- Nie to miałam na myśli! – nie pomyślałam o samobójstwie – A jeśli wpadnie na pomysł, żeby uciec z domu i na własną rękę jej szukać?
- Sam z siebie nie zrobiłby czegoś takiego. Ma dopiero 11 lat. Nawet tak nie mów, bo usłyszy i podchwyci pomysł.
**********
     Detektywi ustalili, że Amanda (matka Patryka i jego siostry) urodziła nieślubną córkę Ingę. Ojciec dziecka namawiał ją by usunęła ciążę, ale mimo, że bała się go, nie zrobiła tego. Chciała urodzić. Zapewniała, że sama sobie poradzi i bez żadnej pomocy z jego strony wychowa dziecko. Umarła. Ojciec dziewczynki załatwił, że w szpitalu kłamano, iż noworodek nie żyje. Oddał gdzieś, komuś swoją malutką córeczkę. Nie chciał by ktoś dowiedział się, że molestował swoją pracownicę. Nie mógł dopuścić do tego, żeby jego bogata, wpływowa, mająca wielu znanych znajomych żona wiedziała o jego nieślubnym dziecku. Bał się rozwodu. Bez żony był nikim. Straciłby wszystko – dom, pracę, swoje dotychczasowe życie w luksusie. Zostałby bezdomnym i bezrobotnym, bez szans na poprawę swojej sytuacji. Małżonka nie mogła się dowiedzieć o kochance i o dziecku.
     Dziewczynka, po śmierci matki (Amandy), trafiła do pewnej rodziny. Jej „rodzice” bezskutecznie starali się od dłuższego czasu o własne dziecko. I doczekali się. Chłopiec był bardzo chory i niepełnosprawny. Ojciec uciekł, matka została sama z dwójką dzieci. Mnóstwo czasu spędzała w szpitalach, przy synku. Ingą nie miał kto się zajmować dlatego trafiła do domu dziecka.  Tam detektywi odnaleźli dziewczynkę, a my ją adoptowaliśmy.  Trochę to trwało i kosztowało, ale w końcu siostra Patryka zamieszkała z nami. Młody był szczęśliwy. Z tego wszystkiego nie zadawał pytań dotyczących rodziców Ingi. Wiedziałam, że kiedyś to nastąpi. Bałam się tej chwili, gdy trzeba będzie mu powiedzieć, że ona i on mieli tą samą matkę i ja nią nie byłam. Może zaczną się teksty typu: „Nie muszę cię słuchać, bo nie jesteś moją mamą”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz