Krystian i Jakub pojechali motorami do pubu,
żeby pogadać.
- Co to jest? – zapytał Jakub, gdy Krystian podsunął mu
kartkę.
- Sara to do mnie napisała.
Po przeczytaniu Jakub powiedział:
- Moja pierwsza żona… Nie wiem, czy pamiętasz, że
odpowiadała czytelnikom na nurtujące ich pytania. Ona porównywała miłość do
kwiatów. Przypominała, że należy o nie dbać. Nie wystarczy podlewać. Trzeba
nawozić, podcinać, przesadzać. Ty nadal nie dbasz o tego swojego badylka?
- Żaden ze mnie ogrodnik. Zaniedbuję Sarę, zniechęcam ją do
siebie, żeby ktoś inny lepiej niż ja zaopiekował się tym moim pięknym kwiatem.
- Naprawdę chcesz by odeszła?
- Nie chcę, ale marzy o życiu we Włoszech. Chcę, żeby była
szczęśliwa.
- Nie rozumiem po co tak długo chcesz to ciągnąć.
Ignorujesz ją i kiedyś powie „dość”, ale nie lepiej, skoro taki masz zamiar,
żebyś już teraz zwrócił jej wolność? Rozwód i zrobi co zechce, poleci gdzie
będzie mieć ochotę. Sam sobie szkodzisz.
- To moje życie i moja sprawa! Lubię cię i jeśli ma tak
pozostać to nie próbuj – jak to mówią - być w mojej skórze. Nie wczuwaj się w
moje położenie.
- To może następnym razem dzwoń do telefonu zaufania i im
opowiadaj o swoich zmartwieniach, bo ja będąc twoim przyjacielem chcę ci pomóc,
a nie jedynie słuchać o twoich problemach, troskach.
- Wiem, że mogę na ciebie liczyć, nawet gdy na własne
życzenie, po raz kolejny, spieprzam
sobie życie. Ale nie chcę rozwodu. To musi być decyzja Sary.
- Współczuje ci. Mam rozwód na swoim koncie. Nic
przyjemnego, ale czasem to konieczność.
- Zmieńmy temat. - zaproponował
Krystian. - Widziałeś ten filmik? Para stoi pod drzewem, obok niego motor.
Zaczyna padać deszcz, on ściąga skórzaną kurtkę. Dziewczyna cieszy się, że
chłopak taki troskliwy, a on okrywa kurtką motor.
- O! Pojawiły się nowe rzeczy na naszym ulubionym forum dla
motomaniaków.
Po chwili:
- Mnie podoba się mem z domkiem. – powiedział Jakub. – Kurna,
obskurna, malutka, nieciekawa chatka pokazana przed wygraniem w totolotka i po.
Nie zmienia się. Tylko 4 ścigacze pojawiają się przed nią po wygraniu kasy.
- Jutro tłusty czwartek. Trzeba zjeść jak najwięcej
pączków. Im więcej kalorii, tym więcej będzie trzeba spalić jeżdżąc na motorze.
– cieszył się Krystian.
- Uważaj, bo po tych pączkach nie wciśniesz się w
kombinezon.
- A te dwie laski. Na pierwszej fotce jedna szepcze do
drugiej, że „on ma potwora między nogami”. A na drugiej pokazują motocyklistę
na motorze.
- Sorry, nie wiem dlaczego pomyślałem o Amandzie. Ona
lubiła motory i przejażdżki z tobą. – wspominał Jakub. Ten następny mem też
kojarzy mi się z nią. Facet z „pięćdziesięciu twarzy Greya” zasłania oczy babce
i mówi: „Chodź, pokażę ci rozkosz, jakiej nie dał ci żaden inny mężczyzna”.
Niżej jadą razem na ścigaczu.
- Nie wiem co najbardziej ją kręciło. Mój motor, jazda nim,
czy coś innego.
- Napalała się też na widok ciebie w kombinezonie.
Zdejmować go z ciebie pewnie również lubiła.
- Mówisz tak, jakbyś mi zazdrościł.
- Bo tak było. Nie tylko ja. Chłopacy i pewnie nauczyciele
płci męskiej też. Naście lat, hormony buzowały, a ty miałeś taką dziewczynę. I
jak wyglądała w tym kombinezonie od ciebie. Nie można było oczu oderwać. Wyobrażałem
ją sobie bez ubrania. I siebie na twoim miejscu. Naprawdę cholernie ci
zazdrościłem.
- Myślałem, że tylko Natan napalał się i miał na nią chętkę.
Zapamiętałeś jej imię w odróżnieniu do niego. Utkwiła ci w pamięci. Ale
niezdanej matury to na pewno nikt mi nie zazdrościł. – powiedział Krystian.
- Mnie wtedy żal było ciebie tak, jak teraz tego gostka.
Zobacz. Siedzi zimą na balkonie. Ma na sobie kombinezon, kask na głowie i czeka
na wiosnę. Zupełnie jak ja i ty Kris.
- Ten zrozpaczony facet, niecierpliwie czekający, aż
mechanik naprawi jego motor też prawie chwyta za serce. Wygląda jakby martwił
się o kogoś bliskiego, kto trafił do szpitala, albo umarł. Miota się, nie może
znaleźć sobie miejsca z powodu motoru.
- A ten biedak. Mumia. Calutki w gipsie. Ty w szpitalu, po
wypadku, nie spytałbyś o swój stan, ale o to czy motor za bardzo nie ucierpiał.
– powiedział Jakub.
- Skąd wiesz?
- Bo cię znam nie od wczoraj.
- Zobacz to. Paniena rozmawia ze swoim facetem o
walentynkach. On jej na to, że pierdoli to, bo sezon i musi kupić opony.
- Przez motor,
jazdę okłamałeś kiedyś Sarę? – zapytał Jakub.
- No. Zabierałem
Patryka na przejażdżkę, a jej mówiliśmy, że byliśmy w wesołym miasteczku. Albo gdy uczyłem go jeździć to wciskaliśmy jej kity, bo nie rozumie mojej pasji. Nie lubi, gdy jeżdżę. Grozi rozwodem
jeśli kupię motor synowi. A Patryk połknął bakcyla. Nie wie, że on jeździ na
moim starym motorze.
- Tym pierwszym?
- No.
- Masz go jeszcze?
Ale miałeś wtedy fuksa. Farciarz. Dostałeś od obcego faceta motor. Czerwone Suzuki.
– Jakubowi znowu zebrało się na wspominki.
- Przypomnij mi za
co według ciebie dał mi go? Sugerowałeś, że zostałem męską dziwką? Albo modelem.
- Nie wiedziałem,
że jesteś pamiętliwy. Do tej pory nie byłeś. Nikt nikomu nie daje motoru za
darmo. Trudno było w to uwierzyć. Pomyślałem, że ty, z tą swoją śliczną buźką,
mogłeś na tym zarabiać i niestety palnąłem to.
- Jasne. Skoro
mogłem komuś ukraść motor to czemu nie mógłbym…
- Przepraszam! Nie
powinienem wtedy tak mówić. Nie ukradłeś, a pożyczyłeś. Ale przyznaj, że miałeś szczęście. Trafiłeś do tej fundacji za karę, a twój wolontariat został
nagrodzony motorem.
- Szczęście w
nieszczęściu. Facet poszedł do bankomatu, zostawił motor i kluczyki, więc
przejechałem się jego czarnym jak smoła kawasaki. Wsiadłem i odjechałem nie
myśląc o konsekwencjach.
- Monitoring
zarejestrował to i ty, z twoim wyglądem, nie byłeś w stanie ukryć się w tłumie.
Żartuję! Nie musieli szukać, bo sam wróciłeś. Przecież po przejażdzce oddałeś. I
to umyty.
- Ty znowu o moim
wyglądzie. Jeszcze trochę, a zmienisz orientację.
- Twój ojciec
nieźle się wtedy wściekł. Dobrze, że załatwił sprawę. – przypomniał Jakub.
- Jak zwykle
zapłacił by zatuszować wybryki synów. Wymyślił sobie godziny do odpracowania, prace
społeczne.
- Zgłosił cię jako
wolontariusza w tej fundacji. Byłeś wprost „zachwycony”, gdy ci to oznajmił. Zostałeś
wysłany do domu faceta, żebyś pomógł w remoncie, czy przeprowadzce? I dostałeś
od niego motor.
- Wciąż wątpisz,
że naprawdę mi go podarował. Był na wózku. Nie mógł jeździć. Zobaczył jak się
podniecałem, na widok motoru, nie faceta. Nie miał komu go przekazać. Oddał w
dobre ręce.
- Szkoda, że nie w
moje. – westchnął Jakub.
- Nie przypominam
sobie, żebyś chodził ze mną do tej fundacji.
- Chciałem, ale
miałem szlaban. Bo gdy pożyczyłeś sobie to cudze kawasaki zwiałem z miejsca
zdarzenia, żeby nic nie powiedzieć policji. Byłem świadkiem, ale nie chciałem,
by przeze mnie dotarli do ciebie. Twój ojciec rozmawiał z moimi starymi o tym.
Stąd wiedzieli, że cię kryłem.
- Nie wiedziałem. –
Krystian naprawdę nie miał o tym pojęcia.
- Dobrze, że twój
ojciec zatuszował sprawę tej przejażdżki cudzym motorem. Gdyby nie on nie
wiadomo jak to by się skończyło. Byłbyś w policyjnych kartotekach. Lepiej
wpisać do cv wolontariat, niż żeby ciągnęło się za człowiekiem, że był karany,
siedział. W aresztach, w więzieniach, nawet w poprawczakach dochodzi do pobić,
gwałtów, morderstw.
- Masz całkowitą
rację. Wtedy, z tą przejażdżka, to był impuls. Nie pomyślałem czym to mogło
grozić. Ojciec wiedział, bo rozmawiał z adwokatem. Wstyd się przyznać, ale
przestraszyli mnie mówiąc jaki mógł być wyrok.
- Pewnie
poprawczak. Byłeś nastolatkiem, wcześniej niekaranym. Nieźle by cię tam
przeczołgali. Gdybyś był starszy to pewnie zawiasy.
- I chciałeś dodać
coś na temat mojej rzekomej urody, ślicznej buźki. Widzę ten uśmieszek. Nie
odgryź sobie języka gryząc się w niego następnym razem. Niech pomyślę… Chciałeś
powiedzieć, że przeklinałbym to, że jestem przystojny. Chociaż nie jestem.
- Niech ci będzie,
że chciałem. Cieszyłbyś się powodzeniem. Ale to nie byłoby to, co z Amandą lecz
coś wręcz przeciwnego. Mniej fajnego i nieprzyjemnego.
Krystian wzdrygnął
się na myśl o tym.
- Nie zasnę, będę
mieć koszmary. – dowcipkował, żeby Jakub nie zorientował się jak naprawdę jego
słowa podziałały na Krystiana. – I to ma być przyjaciel.
- Mówiłeś o suzuki
i kawasaki Sarze? A o nauce trików, z Filipem? Jestem pewien, że nie.
- Nie wiem którego
by najpierw zabiła, albo pobiła, jego, czy mnie. – Krystian przemilczał sprawę
tych dwóch motorów. Oczywiste było, że nie opowiadał jej o tym.
- Ten wasz znajomy
ze studiów to nieźle zarabia na tych swoich filmikach, jako youtuber. Ma trzy
motory. Jeden do kaskaderki, a do tego bimotę i aprillę. Tylko ja biedny mam
jeden motor.
- Tak, tylko to
ducati corse, które nazywasz swoją niebieska strzałą to już twój kolejny motor.
Czwarty? Piąty? Jamaha, bmw, honda. Czego ty nie miałeś.
- Triumpha nie
miałam. I tych co Filip.
Wrócili do
komentowania wpisów na forum.
- To jest dobre:
„Nie pijesz, nie palisz, nie chodzisz do klubów. Jak to możliwe, że ciągle nie
masz kasy?”. – przeczytał Jakub. - Bo mam motocykl kobieto! Moja pierwsza żona
też tego nie rozumiała. Jak przyszło co do czego wybrałem motor, nie ją. Ileż
można kłócić się. Według niej wsiadałem na motor i uciekałem od problemów. Moim największym problemem była ona.
- Gdy ci smutno,
gdy ci źle, wsiądź na motor, przejedz się. – powiedział Krystian.
- W punkt. Z moją drugą
małżonką jest trochę podobnie jak z tą parą na ławce. Ona obrażona podejrzewa
go, że ma inną, a on rozmyśla o motorze, o ustawieniach.
Podeszły do nas
dwie dziewczyny. Zapytały:
- Postawicie nam
drinki?
- Lubicie motory?
– spytał je Jakub.
Odpowiedziały, że
nie.
- No to nie ma co
nawet zaczynać tej znajomości, bo my bardzo lubimy.
- Ale je
spławiłeś. - powiedział rozbawiony Krystian.
- Mało brakowało,
a powiedziałbym coś innego. Coś bardziej w stylu Natana.
- On spytałby je
co one mu postawią w zamian za te drinki.
- Za drogie drinki
i na widok jego samochodu chętnie kontynuowałyby znajomość z nim.
- Już widzę tą ich
„znajomość”. Byłaby baaardzo krótka. Szybki numerek i baj, baj.
- Powiedziałeś to
tak jakbyś żałował, że je spławiłem.
- Sara, jeśli
zauważyła moje wyjście, w co wątpię, to już pewnie nie rozmyśla co robię, gdzie
jestem, z kim.
- Co ci chodzi po
głowie? Za długo żyjesz w celibacie?
- „Z jazdą
motocyklem jest jak z seksem – musisz zaufać gumie.”
- Chyba ty Kris. –
zaśmiał się Jakub.
- Mem taki na
forum. Co do seksu… Jeszcze mam żonę.
- A ja po rozmowie
o Amandzie i na widok tych dwóch od drinków prawie zapomniałem o swojej. Zobacz
ilu komentujących nie może poprzestać na jednym motorze. Marzą im się kolejne. –
Jakub chciał odwrócić uwagę przyjaciela i swoją od myśli o skoku w bok.
- Zupełnie tego
nie rozumiem. – zażartował Krystian.
- Akurat. Już ci
wierzę. Niedawno mówiłeś coś zupełnie innego. Mam pomysł na mema. Ty w
kombinezonie, w kasku, oczywiście na motorze, hondzie i napis: „Właśnie
kupowałem wymarzoną hondę CBR, ale zadzwonił ten pieprzony budzik”. Wiesz taka
twoja wizualizacja. Oczami wyobraźni już jechałeś na niej.
- Mnie nic nie
powstrzyma, nawet żona. – wtrącił się gostek siedzący obok. – Bo „Posiadanie
motocykla jest jak jedzenie chipsów w kościele. Patrzą na ciebie z oburzeniem,
ale tak naprawdę też by tak chcieli”. Słuchałem o czym mówicie. I też wszedłem
na to forum co wy. Świetne i zabawne są te memy i filmiki poświęcone motorom. A
jakie fotki, jakie maszyny. Ja nie mam żony. Udowodniłem innym, że miłość można
sobie kupić. Sprawiłem sobie motor. Co za szczęście. Jesteśmy nierozłączni. Pokazał
coś w rodzaju srebrnej obrączki z napisem yamaha. Miron.
- Jakub.
- Krystian.
- Prowadzę bloga o
moich wojażach motorem. – powiedział Miron.
Pokazał im.
- Podróże to nie
dla mnie, ale twój motor… Yamaha R1. – powiedział Krystian. - Czarny mat i do
tego te wstawki fluo… Niesamowicie wygląda. Zielone felgi i napisy. Jeszcze
lepiej – jak dla mnie – gdyby owiewka i zadupek były fluo, reszta czarna.
- Jak dla mnie
zbyt oczojebny by wtedy był.
- To co jest w
kolorze fluorescencyjnym rzeczywiście świeci? – zapytał Jakub.
- Przed pubem
stoi. Idź, zobacz i przekonaj się na własne oczy.
- Twoja towarzyszka na tym zdjęciu ma
czarny kombinezon. Buty i kask fluo. Pasuje do motoru. —
powiedział Krystian.
- Moja chwilowa
narzeczona. A tu czarna kiecka, z elementami fluo i buty zieleń fluo. Pazurki
też miała pasujące do reszty. Już nie na przejażdżkę wybieraliśmy się. – Miron
pokazał na blogu kolejną stylizacje dziewczyny. - Kawasaki ninja jest twoje? –
zapytał Krystiana.
- Tak. Darzę
sentymentem te motory.
- Jako dziecko
miał taki model, a teraz nie może się z tą swoją kawą rozstać, chociaż wzdycha
do hondy CBR. – powiedział Jakub. Pokaż mu to zdjęcie. W lewej ręce model, a
obok stoi identyczne kawasaki ninja. Nawet kolor się zgadza.
- Repsol ci się
marzy? – spytał Miron.
- Nie, ten napis „Repsol”
nie odpowiadałby mi. Jest za duży. Po prostu CBR, koniecznie żółta.
- Kris ma bzika na
punkcie żółtych: RR, ducati 1098. Na zlotach lata od żółtego do żółtego i CBR-ki
ogląda. – powiedział Jakub.
- Widziałem hondę
CBR biało – niebieską. Owiewka pół na pół. Rewelka!. – Miron pokazał im
zdjęcie.
- Niebiesko –
biała często spotykana, ale biało – niebieskiej nie widziałem. – przyznał
Krystian.
- Jedziemy
pośmigać po mieście? - zaproponował Miron. - Nocą jest zajebiście.
No i pojechali we
trzech. Dżinsy i czarne, skórzane kurtki mieli na sobie, bo kto do pubu wchodzi
w kombinezonie motocyklisty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz