czwartek, 14 listopada 2019

Ridero - nie polecam ich!

     W piątek (8.11) zgłosiłam Ridero z jakimi wadami otrzymałam książki. 
O moim niezadowoleniu z druku pisałam w poprzednim poście. 

Miałam wypełnić formularz reklamacyjny. 
Zrobiłam to, ale ponoć go nie otrzymali. 

Odpowiedz:

"Szanowna Pani, prosimy o wiadomość e-mail na adres: support@ridero.pl - wtedy będziemy mieli możliwość rozpoczęcia procedury reklamacyjnej."

Zrobiłam to, co mi poradzono. Napisałam, opisałam zaistniałą sytuację, wysłałam pod podany adres. 

Kolejna odpowiedz to była formułka typu "kopiuj wklej" z poradnika jak postępować w razie różnych problemów zgłaszanych przez klientów. Byłam telemarketerką i miałam taką knigę z tekstami, które były bardzo pomocne w problematycznych sytuacjach. Nie trzeba było główkować, wysilać się wystarczyło jedynie wygłosić stosowną formułkę.

"Szanowna Pani, jest mi bardzo przykro z powodu zaistniałej sytuacji. Kwestię reklamacji będą z Panią konsultować Koleżanki z Działu Poligrafii: print@ridero.pl. Niestety, takie sytuacje się czasem zwyczajnie zdarzają - nie mamy na wszystko wpływu."

"Mam nadzieję, że szybko uda się znaleźć rozwiązanie."

Dla mnie szybko to na przykład następnego dnia.

We wtorek (12.11) i w środę (13.11) zero informacji i korespondencji od Ridero. 
W czwartek (14.11) zapytałam co z moją reklamacją. 


"Szanowna Pani, prosimy o wiadomość e-mail na adres: support@ridero.pl - wtedy będziemy mieli możliwość rozpoczęcia procedury reklamacyjnej."

W piątek (8.11) już to zrobiłam, tzn. wysłałam na ten adres, bo w piątek dostałam identyczną informację/odpowiedz. Ile jeszcze razy mam to zrobić, żeby zabrali się za rozpatrzenie mojej reklamacji?
Pewnie i tak nic z tym nie zrobią. Zostanę z książkami z wadami, które nadają się jedynie by wyrzucić je do śmietnika.

Widzę, że utrudniają zamiast pomóc. 
Proszę wypełnić formularz, 
proszę wysłać maila tu, 
proszę to samo wysłać pod inny adres. 
I nic z tego nie wynika. 

Wysłałam reklamację:
* support@ridero.pl 
* print@ridero.pl
 Ciekawe co teraz wymyślą, by mnie zniechęcić. 

TYDZIEŃ TEMU OTRZYMAŁAM KSIĄŻKI,
 A KOŃCA REKLAMACJI NIE WIDAĆ. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz