18. 11 po raz nie wiem już który wysłałam zdjęcia moich książek z wadami,
które otrzymałam po zleceniu Ridero ich druku.
20.11 otrzymałam odpowiedz:
"Szanowna
Pani,
z uwagi na chęć zakończenia sprawy związanej z Pani reklamacją w drodze wyjątku przekazaliśmy do drukarni opis książek oraz zdjęcia pobrane z Pani blogu.
Chcielibyśmy podkreślić, że nie jest to standardowa, opisana na naszej stronie internetowej ścieżka dokonywania reklamacji. Jednak, mimo niedopełnienia przez Panią określonych warunków, wyjątkowo zdecydowaliśmy się rozwiązać tę sprawę poza standardową procedurą.
Reklamacja została przez drukarnię uznana a druk wykonany ponownie i książki zostaną wysłane na podany wcześniej adres.
Numer listu przewozowego: *
Przesyłkę można śledzić pod adresem:
https://www.ups.com/ *
z uwagi na chęć zakończenia sprawy związanej z Pani reklamacją w drodze wyjątku przekazaliśmy do drukarni opis książek oraz zdjęcia pobrane z Pani blogu.
Chcielibyśmy podkreślić, że nie jest to standardowa, opisana na naszej stronie internetowej ścieżka dokonywania reklamacji. Jednak, mimo niedopełnienia przez Panią określonych warunków, wyjątkowo zdecydowaliśmy się rozwiązać tę sprawę poza standardową procedurą.
Reklamacja została przez drukarnię uznana a druk wykonany ponownie i książki zostaną wysłane na podany wcześniej adres.
Numer listu przewozowego: *
Przesyłkę można śledzić pod adresem:
https://www.ups.com/ *
Pozdrawiam
Joanna
Doradca serwisu Ridero"
Joanna
Doradca serwisu Ridero"
* resztę usunęłam, bo na co komu numer przesyłki wysłanej do mnie
Dzisiaj 21.11 otrzymałam paczkę. Byłam w szoku, bo spodziewałam się jej za jakieś 2 tygodnie.
Poprzednio zamówiłam 8 książek i wszystkie dotarły do mnie (8.11) z wadami. Tym razem otrzymałam 5 sztuk (nie 8?). Ucieszyłam się, że w ekspresowym tempie je wydrukowano i że tak szybko były u mnie. Naprawdę nie spodziewałam się takiego tempa.
Muszę przyznać, że fajnie zobaczyć tytuł książki własnego autorstwa na paczce. I trzymać w ręku napisaną przez siebie, wydrukowaną książkę.
Taką otrzymałam, gdy zamówiłam pierwszy raz swoją pierwszą książkę.
Za drugim (dodruk) i trzecim (w ramach reklamacji) razem
na tylnej okładce były dyskwalifikujące ją wady.
Perypetie z Ridero nauczyły mnie, że trzeba przy kurierze sprawdzać przesyłki, paczki. Teraz będę tak robić i jakby co od razu przy nim spisywać reklamację.
Dzisiaj tego nie zrobiłam, bo zagadał mnie wychwalając firmę kurierską, w której pracuje. Chce bym zmieniła zdanie o ups, po tym jak zaginęła im paczka do mnie. Minęło ponad 2 miesiące i ślad po niej zaginął. Nie mogą jej znaleźć. Na szczęście była za pobraniem, więc żadna strata. Kurier mówi, że drugi raz już mi czegoś nie dostarczyli. Może, nie jestem pamiętliwa ;-).
5 książek, które dzisiaj otrzymałam, w ramach reklamacji, ma te same wady co poprzednio. Są znowu z tymi samymi kreskami, rowkami na tylnej okładce. Najwidoczniej teraz drukują z takim "ozdobnikiem". Albo znowu przed wysłaniem nie sprawdzono jakości wydruku.
Ale przynajmniej tym razem książki były lepiej zabezpieczone (folia bąbelkowa, dużo papieru dookoła zawartości, a nie coś w rodzaju tekturowej koperty, która niezbyt spełniała swoją funkcję).
A jeszcze jedno. Pytam doradcę systemu Ridero, czy za każdym razem drukują to, co otrzymują, czy może zdarza im się wydrukować poprzednią wersję. Konsultantka/doradca klienta zapewniła, że aktualną. Ciekawe... Za pierwszym razem moja książka miała 151 stron, za drugim 152, bo dopisałam trochę. Reklamacja dotyczyła książki w tej drugiej wersji, a otrzymałam (dzisiaj) tą, gdzie jest 151 stron, czyli starszą wersję.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz